
Tak się akurat składało, że ani zmarły prezydent Adamowicz, ani obecna Pani prezydent Dulkiewicz nie mieli ani serca ani chyba jakiegoś obywatelskiego poczucia odpowiedzialności za opiekę nad Westerplatte, miejscem symbolem polskiej odwagi i hartu ducha. Miejsce to, podobnie jak Wizna, jest nazywane polskimi Termopilami. To, jak to miejsce dzisiaj wygląda, to obraz straszny. Domagało się ono upamiętnienia w sposób szczególny i miejmy nadzieję, że tak się teraz stanie.
Natomiast to, co pod rządami Platformy Obywatelskiej, a niektórzy nawet używają sformułowania „mafii gdańskiej”, stało się i nadal niestety dzieje się z Gdańskiem, urąga Polsce i polskiej tradycji. Urąga krwi, która tam za Polskę, polską mowę i przyszłe polskie pokolenia została przelana. Masa garderobianych kosmopolitów, którzy wzory czerpią nie bardzo wiedząc skąd, próbuje puszczać w świat informację, jak to Gdańsk może się odłączyć od Polski. Manipulują i okłamują samorządowców, którzy nie bardzo wiedzą, co podpisali składając podpis pod już osławionymi „tezami samorządowymi”, żywcem przetłumaczonymi z koncepcji niemieckich landów. Do tego dochodzi jeszcze cała koncepcja różnych „deklaracji LGBT+”, które chciano wdrożyć w całej Polsce rozpoczynając od Warszawy, a w Gdańsku program „LOVE”, który ma wykorzeniać polską kulturę i chrześcijańską tradycję naszego narodu już jest w jakieś formie realizowany. Tego wszystkiego już było zdecydowanie za dużo, miarka się przebrała, a pycha zawsze kroczy przed upadkiem.
Bardzo dobrze się stało więc, że teren Westerplatte wraca pod jurysdykcję rządu, a nie samo-rządu, a raczej w przypadku Gdańska – nierządu. Myślę, że do dobry prztyczek w nos. Zasugerowanie, żeby ktoś tam się opamiętał. Czy jednak opamiętanie przyjdzie? Czy kolejne „plagi egipskie” w polskim wykonaniu czegoś nauczą „władców Gdańska” i ich międzynarodowych mocodawców i sponsorów, no i dawców emerytur dla co poniektórych zasłużonych? Niektórym płacą podobno za dziadka, a innym za ojca.
Szczerze wątpię, czy to coś zmieni w ich sposobie myślenia. Tak jak trzy z rzędu przegrane kampanie polityczne niczego nie nauczyły PO, tak prztyczek w nos też nic nie da. Buta posiadania władzy ma to do siebie, że rośnie i rośnie, tak jak bańka mydlana, aż w końcu pęknie.
Leave a Reply