
Po dołączeniu się do protestów „żółtych kamizelek” około 100 szkół licealnych, policji i żandarmerii rząd Francji zaczął stopniowo ustępować.
Na razie mówi się o zamrożeniu cen paliw na 6 miesięcy, ale wiadomo, że ceny paliw tylko przechyliły szalę niezadowolenia społecznego we Francji i doprowadziły do rozpoczęcia protestu tzw. „żółtych kamizelek”. Właściwe przyczyny niepokojów społecznych zdają się leżeć w innych obszarach. Wprowadzono mianowicie zmiany ustawowe obciążające studentów, emerytów i ludzie najuboższych, a przyznano dodatkowe ulgi sferom zarabiającym najlepiej. Do tego doszła jeszcze powszechnie znana w społeczeństwie francuskim niechęć prezydenta Macrona do najniższych i najbiedniejszych warstw społeczeństwa. Niezadowolenie rosło już od jakiegoś czasu, a zapowiadane podwyżki cen paliwa, jak się wydaje, tylko przechyliły szalę i doprowadziły do otwartego protestu, znanego już jako bunt „żółtych kamizelek”.
W sobotę manifestacje przerodziły się nawet w akty wandalizmu, a francuska policja reagowała w sposób bardzo brutalny.
W obecnej sytuacji protestujący domagają się ustąpienia ze stanowiska prezydenta Macrona, mimo zapowiadanych przez rząd ustępstw. Macron na chwilę obecną nie chce jednak ustępować ze stanowiska.
Jako ciekawostkę warto dodać, że w Buenos Aires, gdzie prezydent Francji poleciał ostatnio na szczyt państw G20, został on na lotnisku przywitany przez mężczyznę ubranego w żółtą kamizelkę.
Zdjęcie: zrzut ekranu Youtube,com
Leave a Reply