Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Polityka > POL-EXIT a bezpieczeństwo Polski

POL-EXIT a bezpieczeństwo Polski

Przypomina mi się taki żydowski dialog:
– kto decyduje o tym, kto jest antysemitą?
– sami Żydzi.

I wszystko jest w jak najlepszym porządku. Bo to ja decyduję o meblach w moim mieszkaniu.

W negatywnym jednak kontekście tego dialogu postrzegam, ostatnio coraz częściej podnoszony temat Polexitu. Dlaczego?

Jak wiadomo, w każdym kraju są różnego rodzaju obszary bezpieczeństwa: finansowe, społeczne, militarne i kilka innych. Dla dowolnego kraju w zasadzie, moim zdaniem, najważniejsze są dwa – militarne i finansowe, ponieważ one określają wszystkie pozostałe. Bez pieniędzy nie stworzymy armii i bez armii nie obronimy kraju, w tym zasobów finansowych mieszkańców oraz życia obywateli.

Powyższe rodzaje bezpieczeństwa zapewniają nam głównie:
– biznes – tam, gdzie jest obrót towarów, tam nikomu nie opłaca się wywoływać wojny,
– armia – odpowiedni stan uzbrojenia i wyszkolenia żołnierzy, żeby odstraszała potencjalnego agresora,
– marketing – promocja kraju na arenie międzynarodowej jako kraju silnego gospodarczo i militarnie,
– stosunki dyplomatyczne – odpowiednio dobrani partnerzy międzynarodowi – to jeden z najważniejszych elementów.

Wszystkie te czynniki są równie ważne i muszą być utrzymywane w pewnej równowadze i wzajemnych zależnościach. Każdy zaś, kto twierdzi, że Polska powinna wyjść obecnie z bezpośrednich zależności handlowych z krajami sąsiednimi, moim zdaniem, działa wprost na szkodę naszego kraju. Oczywiście te stosunki nie mogą być oparte na zasadach kolonialnych, co do niedawna jeszcze nam fundowały kraje Europy Zachodniej.

Ostatnio w radiu TOK FM miałem okazję wysłuchać audycji z udziałem profesora Andrzeja Rycharda, który twierdził, że jako Polacy powinniśmy być wdzięczni tym właśnie krajom, a w szczególności Niemcom za to, że umożliwiły nam wejście do Unii Europejskiej i wyjście z komunistycznego Bloku Wschodniego i że nadal bycie na kolanach przed Niemcami, to może być coś niekoniecznie złego.
Pozwolę sobie nie zgodzić się z opinią pana Profesora, którego nazwałbym raczej politykiem-szamanem niż naukowcem na podstawie tej właśnie audycji, oczywiście nie umniejszam dorobku naukowego. Panie Profesorze, media i sława, i być może jakieś uposażenie z tego tytułu, to nie wszystko. Czasem nie warto robić niektórych rzeczy w dłuższej perspektywie. Osobiście nie wierzę w sukces tej sprawy, a łatka zostanie. Nauka to nauka, powinna być obiektywna.

Dlaczego się nie zgadzam? Cała ta wspaniała trójka muszkieterów, już bez D’Artagnana na szczęście (i choć brzmi to po francusku, to zdecydowanie nie Francję mam tu na myśli), nie zrobiła tego tak jak nakazywałyby to honor i zasady uczciwości. Najpierw na Polskę napadli, w zasadzie cała Europa, bo wystarczy przejrzeć skład jednostek SS, żeby to sobie uświadomić. Ciekawe co im Hitler obiecał. Później zrabowali nasz kraj i wymordowali według najnowszych statystyk około 12 milionów obywateli. Następnie umieścili w bloku reżimu komunistycznego, żeby wymazać naszą pamięć genetyczną. Wszystko po to, żeby później łaskawie ‘zwrócić’ nam wolność. Jak wyglądał ten ‘zwrot wolności’? Kraje te zaczęły naszą gospodarkę, naszą własność, wyprzedawać same sobie za bezcen i kolonizować Polskę tak, żebyśmy my i nasze dzieci pracowali jak nowocześni niewolnicy XXI wieku. Zapraszam do artykułu ‘Genialny plan Balcerowicza’, w którym jest szerzej na ten temat.

I ja mam być im za to wszystko wdzięczny?
Owszem, czuję wdzięczność, ale zdecydowanie nie do żadnego z nich.

Paradoksalnie, ten okres niewolnictwa i kolonizowania naszego kraju, zapewnił nam bezpieczeństwo militarne i społeczne, mimo stanu wojennego, mordowania żołnierzy Armii Krajowej i Żołnierzy Niezłomnych i innych ‘wydarzeń’. I jeśli nawet mielibyśmy im być za cokolwiek wdzięczni (choć tak nie uważam), to ten dług już z nawiązką spłaciliśmy. Czas iść na swoje.

Jeśli chcesz pokoju gotuj się do wojny’, mówi stare łacińskie przysłowie. To kolejny element, armia i jej promocja. Nie wystarczy się zbroić i być dobrym, trzeba to jeszcze pokazywać i uświadamiać innym. Można się sprzeczać nad zasadnością polskich zagranicznych misji militarnych, ale z punktu właśnie promocji polskich zdolności wojskowych, jest to moim zdaniem, czynnik niezbędny. Bo chodzi o bezpieczeństwo polskich obywateli.

Był wielki szum jakiś czas temu na temat niekupowania francuskich śmigłowców i wycofywania rosyjskich samolotów myśliwsko-bombowych SU-22. Pomijam dane techniczne i przydatność bojową tych maszyn, ponieważ się na tym nie znam. Ale wystarczy wziąć pod uwagę tylko jeden czynnik, elektronikę i możliwość sterowania nią zdalnie. W dzisiejszych czasach unieruchomienie dowolnego nowoczesnego samolotu może się odbyć za pomocą jednego przycisku na klawiaturze. I jak by wyglądała przydatność bojowa takich samolotów, wiedząc, że ani Rosja ani Francja, nie są do nas przyjaźnie nastawione?

W tym momencie zgadzam się też z pomysłami utworzenia specjalnych jednostek, które udawałyby się na miejsca krzywdzenia Polek i Polaków i tam ‘uświadamiały’ tym, którzy się tego dopuszczają, jak bardzo są w błędzie. Pomysł ten miałem już ponad rok temu i przedstawiłem go kilku moim znajomym. Myślę też, że po kilku takich akcjach warto, żebyśmy jako Polacy za granicą zawsze nosili jakiś element rozpoznawczy, jak na przykład biało czerwony brelok wpięty w lewej górnej części ubioru. Lewej, bo Polska leży nam na sercu. Kilka takich akcji ja osobiście bym udokumentował i nagłośnił w internecie, żeby w razie czego owi ‚wielcy wojownicy’ mieli świadomość, że jeśli podniosą rękę na kogokolwiek, kto nosi biało-czerwone barwy, to spotka go zasłużona kara. Dlaczego ‘wielcy wojownicy’? Ponieważ są odważni tylko w stadzie, są silni tylko wobec kobiet i dzieci i osób słabszych. Ale trudno się dziwić, bo taką przyjęli taktykę. To ich kolejna cecha rozpoznawcza, kolejna słabość, nawiązując do poprzedniego artykułu.

Idąc dalej, mimo niewątpliwych zasług marszałka Piłsudskiego, co przypomina o zbliżającym się Święcie Niepodległości, popełnił on w moim przekonaniu dwa zasadnicze błędy: nie wychował dobrego godnego następcy oraz nie utrzymywał właściwych stosunków dyplomatycznych. Krótko mówiąc, nie można walczyć z każdym.

Powstrzymanie marszu Sowietów na Zachód i to, co się stało w Polsce, również dzięki marszałkowi Piłsudskiemu, można porównać do wyczynu Jana III Sobieskiego i odsieczy wiedeńskiej, który powstrzymał Turków, a z nimi islamizację. Polska dwukrotnie ocaliła Europę Zachodnią. Jak ta Europa się nam odwdzięcza od iluś wieków? Odnoszę wrażenie, że mieli nas za naiwniaków i nieuków, których można wykorzystywać i kolonizować i gnębić. I nagle się okazuje, że sytuacja wygląda zupełnie inaczej. I zaczęli się bać. I bardzo dobrze. Niech się boją. Mogą oczywiście pyszczyć, publikować paszkwile i kłamstwa. Mogli nawet próbować doprowadzić do obalenia demokratycznie wybranego rządu. Ale nie zrobią nam wojny, bo tu ciągle zarabiają, i to sporo. I co ważne są zbyt słabi militarnie. Zarabiają mniej, niż 2-3 lata temu, ale zarabiają. Osobiście uważam, że i tak zdecydowanie za dużo i te proporcje należy zmieniać na korzyść polskich firm i polskich produktów. W pewnej równowadze z produktami zagranicznymi rzecz jasna, właśnie z uwagi na bezpieczeństwo. Warto się wymieniać towarami, wiedzą, obywać z innymi kulturami i wzajemnie od siebie się uczyć. My Polacy zawsze byliśmy i – jak sądzę – jesteśmy otwarci na różnorodność. Ale różnorodność bezpieczną i inteligentną.

Tak więc obecne stosunki partnerskie i dyplomatyczne z USA i NATO, a w naszym regionie z Węgrami i krajami Trójmorza uważam za korzystne. Mamy zupełnie podobne podejście do wolności jak Stany zjednoczone, które walczą o każdego żołnierza, który został na polu bitwy i my podobnie. Stany są stosunkowo młodym państwem, ale za to największą obecnie potęgą militarną i technologiczną. My z kolei mamy tradycje wolnościowe od setek lat i nie mniejszą innowacyjność. Myślę, że warto to łączyć.

Co do Węgrów, to Kazimierz Wielki nie doczekał się męskiego potomka. Zawarł więc układ ze swoim siostrzeńcem, Ludwikiem Węgierskim, który po jego śmierci przez dwanaście lat zasiadał na polskim tronie. Następnie wydał swoją córkę, Jadwigę Andegaweńską za księcia litewskiego, Władysława Jagiełłę. To piękny okres w historii Polski, a Węgrzy zachowali się jak trzeba.
I w takim towarzystwie warto bywać.

Portal Ludzi Sztuki
Jan Ptasznik
Dziennikarz, publicysta - polityka, gospodarka, filozofia, socjologia
http://strefawolnejprasy.pl/

Podobne

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W górę