Wzrost napięcia na granicy kambodżańsko-tajlandzkiej w ostatnich tygodniach może być nie tylko lokalnym konfliktem o terytorium i wpływy, ale również elementem szerszej geopolitycznej układanki, a może wręcz kolejnej odsłony koncertu mocarstw. Spór o kompleks świątynny Preah Vihear oraz oskarżenia o prowokacje militarne przyciągają uwagę nie tylko sąsiadujących państw, ale także światowych mediów, a mocarstwa mogą mieć interes w destabilizacji tego newralgicznego obszaru Azji Południowo-Wschodniej.
Stary spór w nowym kontekście
Z pozoru sytuacja wygląda znajomo: napięcia wokół pogranicza, wzajemne oskarżenia, demonstracje nacjonalistów, a w tle spór o historyczne dziedzictwo kulturowe i suwerenność. W rzeczywistości jednak, jak podkreślają analitycy, obecna eskalacja może być katalizowana przez działania graczy globalnych, którzy dążą do wzmocnienia swojej obecności w regionie lub osłabienia konkurencji.
Kto mógłby zyskać na konflikcie?
– Chiny: Strategiczna nić interesów
Pekin od lat buduje swoją strefę wpływów w Azji Południowo-Wschodniej, inwestując w infrastrukturę, udzielając pożyczek i wspierając politycznie niektóre rządy. Kambodża, uznawana za jednego z najbliższych sojuszników Chin w regionie, regularnie otrzymuje wsparcie militarno-ekonomiczne z Pekinu. Wielu obserwatorów podejrzewa, że Chiny mogłyby być zainteresowane odwróceniem uwagi Tajlandii — tradycyjnie bardziej sprzyjającej Stanom Zjednoczonym — od spraw regionalnych i wciągnięciem jej w przedłużający się konflikt z sąsiadem.
Ponadto każdy pretekst do zwiększenia obecności militarnej, nawet pod przykrywką „pomocy” lub „stabilizacji”, mógłby pozwolić Chinom umocnić swoje pozycje przy szlakach handlowych i strategicznych punktach w regionie.
– Stany Zjednoczone: Powrót do gry
Waszyngton, który w ostatnich latach próbuje odzyskać wpływy w regionie utracone na rzecz Chin, może być również zainteresowany eskalacją napięć. Każdy przejaw agresji ze strony sojusznika Chin, jakim jest Kambodża, daje USA argument do wzmacniania relacji z Tajlandią, Wietnamem czy Filipinami w ramach inicjatyw takich jak QUAD (Quadrilateral Security Dialogue) czy AUKUS.
– Region Azji Południowo-Wschodniej jest dziś jednym z najważniejszych pól geostrategicznego przeciągania liny między Waszyngtonem a Pekinem – komentuje dla „The Diplomat” profesor Paul Chambers z Chiang Mai University. – Każdy lokalny konflikt może stać się zapalnikiem większego starcia interesów – dodaje.
Inni gracze w cieniu
– Nie można też zapominać o Rosji, która po izolacji ze strony Zachodu aktywnie szuka nowych pól wpływu, zwłaszcza w Azji i Afryce. Moskwa może chcieć wykorzystać lokalne napięcia, oferując wsparcie militarne, szkoleniowe lub surowcowe w zamian za dostęp do zasobów i lojalność polityczną.
– Z kolei Indie, chociaż bardziej skupione na równoważeniu wpływów Chin, mogą także dążyć do umocnienia swojej roli jako stabilizatora w regionie — w szczególności poprzez relacje z Tajlandią i Wietnamem.
Czy konflikt zostanie rozgrzany z zewnątrz?
Coraz częściej pojawiają się głosy, że to nie wewnętrzne napięcia są główną przyczyną eskalacji, ale działania inspirowane z zewnątrz. Tajlandzkie służby wywiadowcze odnotowały wzmożoną aktywność obcych doradców w rejonach przygranicznych. Kambodża natomiast oskarża tajskie media o „celowe dezinformowanie opinii publicznej” w celu eskalacji napięcia.
– Mamy do czynienia z konfliktem niskiej intensywności, który łatwo może zostać podsycony przez prowokacje, sabotaże lub kampanie dezinformacyjne – ostrzega dr Panarat Anan, analityczka ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu Mahidol w Bangkoku.
Geopolityczne ryzyko
Jeśli sytuacja ulegnie dalszej eskalacji, może dojść do interwencji międzynarodowej – oficjalnej lub nieoficjalnej. ASEAN, jako organizacja regionalna, raczej nie dysponuje realnymi środkami wpływu, a ONZ działa w takich przypadkach opieszale. Tymczasem każde przesunięcie granic wpływu w regionie może zachwiać równowagą sił nie tylko w Azji, ale również wpłynąć na globalne łańcuchy dostaw, szlaki handlowe i strategiczne sojusze.
Podsumowanie
Wbrew pozorom konflikt między Kambodżą a Tajlandią nie jest wyłącznie lokalnym sporem o granice i historię. W tle działa skomplikowana sieć interesów światowych potęg – od Chin i USA, przez Rosję, po Indie – które mogą wykorzystywać ten kryzys jako narzędzie geopolitycznej rozgrywki. Choć na razie nie doszło do otwartego starcia, wiele wskazuje na to, że sytuacja może szybko eskalować – niekoniecznie z woli samych zainteresowanych.
Jerzy Mróz
Źródła: thediplomat.com, BBC Asia, Asia Times, Bangkok Post