- „pamięć o bohaterskiej walce Westerplatczyków 1939 roku”
- „to miejsce, w którym się znajdujemy, zostało przejęte przez państwo polskie”
- „Westerplatte zostało zbudowane przez mieszkańców Gdańska, Urząd Miasta Gdańska, zarząd portu”
Na wczorajszej konferencji prasowej, jaka odbyła się u stóp pomnika Westerplatte miało miejsce w moim odczuciu kilka dziwnych zjawisk, w tym przekłamań i manipulacji.
Po pierwsze i pani prezydent Aleksandra Dulkiewicz i kapitan w stanie spoczynku Henryk Bajduszewski ani razu nie użyli w odniesieniu do bohaterów września 1939 roku słów „Polak” albo „polscy żołnierze”. Zamiast tego były słowa „Westerplatczycy”, „mieszkańcy Gdańska” i sporo innych. Westerplatczycy – czyli kto? Od razu przychodzi mi na myśl słowo „Nazista”. Nazista – czyli kto? Krzyżak – czyli kto? Prusak – czyli kto?
Od razu też kojarzy mi się w tym miejscu manipulacja wymyślona przez Reinharda Gehlena, szefa niemieckiej BND, która nadal stosowana jest w przypadku „polskich obozów koncentracyjnych” oraz „odszkodowań dla Żydów jako ofiar holokaustu”. Ten sam Gehlen wymyślił również „Nazistów”. Obozy koncentracyjne były – jak wszyscy wiemy – zbudowane przez Niemców na ziemiach polskich. Żydzi zamordowani na terenie Polski byli Polakami i mieli polskie obywatelstwo, a dekret Hitlera z 1935 roku wyraźnie dotyczył eksterminacji Polaków bez względu na rasę czy pochodzenie etniczne.
W Anglii Angela Merkel dziękowała ostatnio Aliantom za to, że wyzwolili Niemcy od Nazistów. Żeby więc za chwilę nie okazało się, że podobnie było z Westerplatczykami, którzy też dziwnym zbiegiem okoliczności okazaliby się Niemcami, którzy bronili się przed tymi samymi Nazistami, o których wspomniała Angela Merkel.
Oczywiście, że jest to absurd, ale właśnie na tym to polega. Najpierw się wprowadza absurdy, następnie się je oswaja w społeczeństwie, a w kolejnym etapie nadaje się im nowe znaczenia. Weźmy chociażby kosmitów od kolejnego Gdańszczanina, byłego prezydenta Lecha Wałęsy.
Ta specustawa wyłącza Westerplatte z jurysdykcji miasta Gdańsk i ma zapobiegać takim właśnie próbom fałszowania i zakłamywania historii naszego kraju, historii Polski. Warto w tym miejscu również dodać, że na Westerplatte też przez kilka lat była filia niemieckiego obozu koncentracyjnego. Jak podaje Wikipedia:
- W marcu 1940 utworzono na Westerplatte podobóz (Abteilung Aussenstelle) obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Jego komendantami byli: SS-Hauptsturmführer Franz Christoffel, SS-Untersturmführer Paul Ehle i SS-Untersturmführer Kurt Mathesius. W maju 1941 zakończono prace rozbiórkowe na Westerplatte (częściowe rozebranie koszar) przez ostatnią grupę więźniów i rozwiązano obóz.
Teraz proponuję kilka cytatów i odrobinę analizy ich treści. Wybranych fragmentów oczywiście, które moim zdaniem są najbardziej istotne.
Dulkiewicz powiedziała między innymi:
- „Wczoraj byliśmy świadkami kolejnego etapu procesu legislacyjnego, który ma doprowadzić do tego, by to miejsce, w którym się znajdujemy, zostało przejęte przez państwo polskie.”
No to wypada zapytać panią prezydent Aleksandrę Dulkiewicz, na terenie jakiego państwa leżą Westerplatte i Gdańsk. Może zechciałaby to uprzejmie wyjaśnić?
I kolejny fragment:
- „Wiemy jedno, że metodami siłowymi, bo za takie trzeba uznać specustawę, państwo, które mieni się państwem polskim, ale jest de facto państwem jednej siły politycznej, chce wykorzystywać pamięć historyczną do bardzo konkretnego interesu politycznego. To boli, to bardzo smutne, bo z tymi środowiskami, które stoją tutaj ze mną, nikt nie rozmawia”.
Mnie osobiście cieszy, że to dla wielu jest smutne i że boli, bo to ma być smutne i ma boleć. Trzydzieści lat zaniedbywania i niszczenia obiektów Westerplatte i zacierania pamięci o poległych polskich żołnierzach musi mieć takie skutki, żeby bolało, żeby robiło się smutno. Ale na tym nie koniec. To ma też nauczyć, że w innych częściach Polski nie należy powielać takich działań.
I jeszcze jeden fragment z wypowiedzi pani Dulkiewicz:
- „We wtorek mapy posiedzenie komisji senackiej, ponieważ projekt ustawy został skierowany do senatu. Też tam będę razem ze współpracownikami, bo uważam, że wszystkie dostępne środki, metody, trzeba wykorzystać do tego, żeby wspólnie postarać się mówić o przyszłości Westerplatte i o tym, jak należy zachować pamięć o bohaterskiej walce Westerplatczyków 1939 roku.”
Warto, jak sądzę, uzupełnić wiedzę historyczną pani Dulkiewicz, że na Westerplatte walczyli polscy żołnierze. To byli polscy żołnierze, a nie jacyś Westerplatczycy.
Kapitan Bajduszewski z kolei powiedział:
- „Chciałbym zaznaczyć, że Westerplatte zostało zbudowane przez mieszkańców Gdańska, Urząd Miasta Gdańska, zarząd portu. To co dzisiaj jest, to jest nasza praca.(…) Dzisiaj spotykamy się z tym, że rząd, bo nie państwo, ale rząd, chce nam zabrać to, co myśmy tutaj zbudowali. Uważam, że musimy się przeciwko temu przeciwstawić. Uważamy przede wszystkim, że nie powinno się mówić o nas bez nas. My tutaj jesteśmy gospodarzami i jako gospodarze mamy prawo głosu i będziemy się o tym głos starać”.
Pan kapitan ma już swoje lata, ale może właśnie dlatego powinien przede wszystkim pamiętać, że w Gdańsku mieszkali i mieszkają Polacy. Polacy pracowali i pracują w Urzędzie Miasta Gdańsk i w zarządzie portu. I wszyscy mówią po polsku. I w każdej z tych instytucji również mówi się po polsku.
Całość tych wypowiedzi przywodzi mi więc myśli, że albo pani prezydent Dulkiewicz i kapitan Bajduszewski myślą o eksterytorialności Gdańska, albo co nawet gorsze, że nie przechodzi im przez gardła, że każdy obywatel każdego miasta w Polsce i każdej wioski w Polsce, każdy posiadający polskie obywatelstwo, ABSOLUTNIE KAŻDY z nas najpierw jest Polakiem, a dopiero później obywatelem/obywatelką tego miasta czy tej wioski. Tak czy owak, z tych słów, sformułowań i wypowiedzi oboje powinni się wytłumaczyć przed Polakami.
Źródło: gdańsk.pl
Zdjęcie: gdańsk.pl /zrzut ekranu
Leave a Reply