Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Niemcy > Łata na łacie albo ostatnia deska ratunku – czyli kogo PO wystawi na prezydenta i dlaczego?

Łata na łacie albo ostatnia deska ratunku – czyli kogo PO wystawi na prezydenta i dlaczego?

Jakiś czas temu, jeszcze nawet przed rokiem, w zasadzie nikt w PO nie miał wątpliwości, że jedynym kandydatem PO na prezydenta Polski w kolejnych wyborach będzie wjeżdżający na białym koniu Donald Tusk. Trochę to były naiwne nadzieje i życzeniowe podejście do tematu, ponieważ – jak pisaliśmy na SWP kilka razy – po tym, co Donald Tusk zrobił z Polską, polską gospodarką, niewyjaśnioną sprawą Smoleńska, aferą VAT, taśmami od „Sowy”, reprywatyzacją w Warszawie i wieloma innymi nadużyciami za czasów jego rządów, to było tylko kwestią czasu, kiedy PIS zacznie ujawniać kolejne afery i – jak można powiedzieć – kiedy Prezes Kaczyński rozpocznie swoją uwerturę strukturalnego rozbijania PO z Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną na czele.

Po kilku latach PIS, mimo kilku wpadek i niedociągnięć w polityce w różnych obszarach, nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy PISu musieli uznać, że jednak coś się bardzo nie spinało w tym zarządzaniu pod „berłem” Donalda Tuska.

Podczas występów majowych Tuska i jego marionetek okazało się, że przyjęta taktyka obrażania Polaków, polskości i Kościoła w Polsce, okazało się że to jednak nie działa. Polacy postawili się. Wyglądało to nawet tak, jakby Tusk próbował stworzyć coś w rodzaju swojego kościoła, chciał mieć swoich akolitów i wtedy … coś pękło. Nawet najbardziej mu oddani współpracownicy nie wytrzymali i nie pociągnęli tematu … wiary w … Tuska.

W takiej sytuacji zaczęły się nerwowe poszukiwania nowego kandydata do startowania w wyborach prezydenckich z ramienia PO. Mówiono o prezydentach największych miast zarządzanych przez PO – Łodzi, Warszawie i Gdańsku. Automatycznie kandydatura Zdanowskiej jest za słaba, chociażby ze względu na wyrok. Pozostali więc Trzaskowski i Dulkiewicz i zaczęło się mówić o Arłukowiczu. Ale po występach Arłukowicza w Węgrowie i okazaniu kompletnego braku szacunku do wyborców, śmiało można o nim zapomnieć. PIS tego nie przepuści. Po tym, jak Trzaskowski zarządza Warszawą, która ostatnio tonie w śmieciach, a on wydaje miliony złotych na szkolenia jakiś wyimaginowanych nauczycieli tolerancji, to on raczej też odpada w przedbiegach. Wygląda więc na to, żeTusk mógł postawić na prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz, która twardo i skutecznie reprezentuje niemiecki punkt widzenia w Polsce. Jeśli tak, to co to oznacza?

W tej sytuacji wygląda na to, że pozycja Grzegorza Schetyny może zostać osłabiona całkowicie już z racji samych relacji w PO. Dodatkowo dochodzą problemy z tworzeniem koalicji, ponieważ byli partnerzy z wyborów po pierwsze im się wymykają i wielu chce nawet startować z list PSL, a po drugie w dolnych strukturach partii trwa walka o miejsca na listach, ponieważ nikt nie chce się dzielić stanowiskami z ewentualnymi koalicjantami.

Jakie z kolei szanse w wyborach prezydenckich miałaby Dulkiewicz? Krótko mówiąc żadnych. Niemniej jest ona chyba na obecnym etapie najlepszym kandydatem, który nie psułby dalej ogólnego wizerunku sterowanej z Berlina partii. Nawet jej wypowiedź o Westerplatte: „TO MIEJSCE, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJEMY, ZOSTAŁO PRZEJĘTE PRZEZ PAŃSTWO POLSKIE” znakomicie się wpisuje w niemieckie próby orania umysłów polskich wyborców, a jej samej poprawia wizerunek za Odrą. Ta taktyka na niewygranie, ale przeczekanie i na zatrzymanie dalszego osłabiania wizerunku partii wydaje się spójna. To taka klasyczna gra na zostawienie sobie chociażby przyczółka po nieskutecznych już akcjach PO sprzed czterech lat, ekologów (pisaliśmy o tym w ostatnim czasie) i LGBT oraz atakach na Kościół.

Zdjęcia: Youtube/Guardian News/24g Rozwiązane/Onet

Mariusz Paszko
Redaktor Naczelny - wywiady, historia, gospodarka, wiedza, technologie.

Podobne

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W górę