Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Kultura > Deklaracja paryska – naukowcy o multi-kulti

Deklaracja paryska – naukowcy o multi-kulti

A jednak coś dobrego i przyzwoitego może wyjść nawet z Paryża. Mam na myśli oczywiście ostatnie czasy, ponieważ jego pięknem zachwycały się całe pokolenia. Wiecie już Państwo, że nie lubię lalusiów, fircyków i nie przepadam za facetami w rurkach. No chyba, że są to kreacje artystyczne.

W maju 2017 roku w Paryżu spotkała się grupa konserwatywnych intelektualistów, aby porozmawiać na temat obecnej sytuacji w Europie. Efektem tego spotkania jest „Deklaracja Paryska”, opublikowana na początku października. Jak podkreślają jej sygnatariusze, ma ona na celu wyrażenie podziwu dla Europy i jej tradycji, a także być sygnałem dla społeczeństwa europejskiego, aby pielęgnowało europejskie tradycje. (…)
Pod deklaracją podpisały się osobistości z Francji, Czech, Węgier, Polski, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii i Belgii, w tym m.in. prof. Ryszard Legutko oraz brytyjski filozof i pisarz prof. Roger Scruton. Swoje poparcie dla deklaracji wyrazili także m.in. publicysta, pisarz, b. prezes TVP Bronisław Wildstein i europoseł, prof. Zdzisław Krasnodębski. (Źródło: PAP)

Jak więc widać, pod powyższą deklaracją podpisali się konserwatywni intelektualiści oraz przedstawiciele środowisk naukowych z krajów europejskich.

Co to dla nas oznacza?

Dotychczas na te tematy wypowiadali się jedynie politycy i – mówiąc z grubsza – przeważnie się mądrzyli za pieniądze z naszych podatków oraz te – można się domyślać – inne. Dodatkowym elementem zachęcającym do wprowadzania multi-kulti mogły też być: poczucie nieograniczonej władzy, zwykłe parcie na szkło i ciągły głód suchego gardła przy mikrofonie oraz ułuda możliwości dogadania się z islamem. Jak już pisałem, islam ze zdrajcami rozprawia się w pierwszej kolejności. Tak więc, jak sądzę, nasi artyści w końcu zaczęli się orientować w sytuacji i mam nadzieję, że też odrobinę się do tego przyczyniłem.

Co z nimi zrobić? I czy nie jest za późno?

Przede wszystkim, my nikogo nie zapraszaliśmy. Więc nikogo nie oczekujemy. Jeśli jakiś paranoik wyobraża sobie, że może ustawiać meble w moim mieszkaniu, to zdecydowanie jest to wynikiem jego choroby umysłowej.

Zgodnie z deklaracją, Europa domaga się szanowania europejskich tradycji, europejskiej kultury oraz stałego stabilnego rozwoju. Naukowcy jednoznacznie stwierdzili, że procesy asymilacji ze strony napływowych migrantów, najzwyczajniej nie zachodzą. Nie asymilują się oni i nie utożsamiają z naszą kulturą. I zdecydowanie nie planują tego w przyszłości. Ponadto, wiemy już doskonale z mediów o przeprowadzonych zamachach, w których bardzo często jako sprawcy pojawiali się potomkowie takich muzułmańskich imigrantów, z drugiego pokolenia. Są to osoby, którym – jak sądzę – wmówiono, że będą lepsi i bardziej inteligentni, niż ludzie, do których zostali wysłani i z którymi mają walczyć. Szybko sami się przekonują, że tak nie jest i nie będzie. Sukcesywność rozwoju inteligencji oraz procesów intelektualnych trwa przez pokolenia. Nie da się tego przeskoczyć w 30 czy 50 lat. Co mogą tacy sfrustrowani, nabici w butelkę ludzie zrobić? Oczywiście, spróbować skorzystać z najprostszej drogi do Allaha i powszechnie znanych hurys.
Szerze mi jest ich żal jako ludzi, ale na tym koniec.

Korzenie naszej zachodniej europejskiej cywilizacji są chrześcijańskie. Cenimy pokój i rozwój intelektualny. Czasem okazuje się, że siła fizyczna kroczy przed intelektem. Ale tylko przez chwilę. Pojedynczy człowiek ginął w starciu z dinozaurami, ale szybko nauczył się działać w grupie i zaczął je pokonywać. Nasza ludzka natura, im bardziej słaba na początku, tym bardziej wymaga wysiłku woli, organizowania się w zespoły i współpracy. Po to właśnie, żeby te średnio inteligentne dinozaury zdrowo kopnąć w ich równie zdrętwiałe zadki.

I nawet jeśli zaraza przechodzi na tzw. oświecone umysły, uduchowione, to przecież większość z nich nie ma po co walczyć, ponieważ nie mają dzieci. Co więc mogą wiedzieć o tradycji, przetrwaniu? Inni zaś mają i myślą, że zdołają uciec. Gdzie? W kosmos? Wszyscy oni zaczynają być najzwyczajniej wrzodem na tyłku, który trzeba przeciąć. Skóra na takim wrzodzie rzecz jasna się napina ale skalpel jest bezlitosnym i skutecznym narzędziem, a gorączka w tych okolicach powoduje, że nie trzeba nawet stosować znieczulenia, żeby się wrzodu skutecznie pozbyć. Trzeba jedynie zadbać o środek odkażający i bandaż, i po tygodniu nie będzie śladu.

Trochę może poetycko, ale wszyscy doskonale wiemy o co chodzi.

Pozdrawiam Państwa serdecznie jak zawsze i życzę miłego dnia

Portal Ludzi Sztuki
Jan Ptasznik
Dziennikarz, publicysta - polityka, gospodarka, filozofia, socjologia
http://strefawolnejprasy.pl/

Podobne

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W górę