Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Bezpieczeństwo > Wywiad Cywilny Polski Ludowej – rozmowa z dr. Witoldem Bagieńskim z Archiwum IPN

Wywiad Cywilny Polski Ludowej – rozmowa z dr. Witoldem Bagieńskim z Archiwum IPN

Panie Doktorze, uprzejmie dziękuję, że znalazł Pan czas na udzielenie wywiadu naszemu portalowi. Miałem okazję uczestniczyć w wieczorze autorskim Pana nowej dwutomowej książki „Wywiad Cywilny Polski Ludowej w latach 1945-1961”. Byłem pod dużym wrażeniem ogromnego zainteresowania i pełnej sali słuchaczy w IPN. W promocji, którą prowadził dr Władysław Bułhak, uczestniczyli wybitni eksperci, jak prof. dr hab. Andrzej Paczkowski oraz dr hab. Sławomir Cenckiewicz. Z sali padła cała masa pytań.

 

MP: Co było dla Pana najtrudniejsze przy pisaniu tego dwutomowego dzieła?

Dr WB: Moja publikacja o wywiadzie PRL to rozbudowana wersja rozprawy doktorskiej pod tym samym tytułem. Kiedy zaczynałem ją pisać miała być zupełnie inna i obejmować okres od 1954 do 1970 r. Wydawało mi się wówczas, że o latach czterdziestych nie da się napisać zbyt wiele, ponieważ dokumentacja archiwalna z tego okresu zachowała się w stanie szczątkowym. Kiedy rozpocząłem pisanie musiałem jednak uwzględnić opis tych pierwszych lat. Po jakimś czasie, z pewnym zaskoczeniem stwierdziłem, że tych najstarszych akt wcale nie jest tak mało jak początkowo sądziłem. Mimo braku wielu absolutnie podstawowych dokumentów, takich jak sprawozdania z działalności, plany pracy, protokoły z narad, czy teczki zagranicznych przedstawicielstw wywiadu, czyli rezydentur, byłem w stanie zrekonstruować wiele wydarzeń. Przypominało to nieco pracę archeologa – było żmudne i czasochłonne, ale po pewnym czasie zaczęło przynosić ciekawe efekty. Pewnym utrudnieniem było też to, że ze względu na moje obowiązki związane z pracą w archiwum IPN uczestniczyłem w innych projektach wydawniczych i niekiedy jedyny czas, którym dysponowałem był mój czas wolny, czyli wieczory, weekendy i urlopy. Niemniej jednak poszukiwanie informacji i dokumentów oraz praca nad źródłami to moje hobby, więc udawało mi się łączyć przyjemne z pożytecznym.

MP: Jaki wpływ na Pana książkę miało odtajnienie zbioru zastrzeżonego IPN?

Dr WB: Mimo że dokumentacja, która znajdowała się w byłym Zbiorze Zastrzeżonym IPN dotyczyła przede wszystkim dwóch ostatnich dekad PRL, znajdowały się w nim również dokumenty starsze. Kiedy pisałem moją książkę bardzo przydatne były dla mnie teczki osobowe funkcjonariuszy, które odtajniono w latach 2007-2008, a także pojedyncze sprawy operacyjne, które ujawniono po tej dacie. Prawdziwym przełomem była jednak nowelizacja ustawy o IPN z 2016 r. oznaczająca likwidację tego zbioru. Chociaż w tym czasie moja książka była już w zasadzie napisana, zdecydowałem się poczekać z jej publikacją, aby móc skorzystać z nowych archiwaliów. Na przełomie 2016 i 2017 r. Agencja Wywiadu odtajniła m.in. dużą kolekcję mikrofilmów, wśród których odnalazłem bardzo wiele spraw operacyjnych, których od dawna poszukiwałem. Po pewnym czasie zdjęto również klauzule z rozkazów personalnych, które również stanowiły dla mnie bardzo przydatne źródło wiedzy o przesunięciach kadrowych w jednostce. Dzięki uczestnictwu w pracach związanych z likwidacją byłego Zbioru Zastrzeżonego i wprowadzeniu odtajnionej dokumentacji do jawnego zasobu Archiwum IPN miałem niepowtarzalną szansę uzupełnić posiadaną wiedzę i dopracować niektóre fragmenty mojej książki. Dziś mam poczucie, że warto było poczekać, ponieważ dzięki temu mogłem wykorzystać właściwie całość dokumentacji jaka była dostępna.

MP: Jaka była rola służb rosyjskich w rozbijaniu środowisk polonijnych? Czy w jakimś kraju miało to szczególne nasilenie?

Dr WB: Służby sowieckie interesowały się przede wszystkim emigracją rosyjską oraz tzw. nacjonalistycznymi mniejszościami narodowymi, czyli przedstawicielami ukraińskiej, litewskiej, łotewskiej, czy też białoruskiej emigracji. Kwestie związane ze zwalczaniem naczelnych władz RP i polskiego uchodźstwa były domeną organów bezpieczeństwa Polski Ludowej. Analogicznie było z resztą w przypadku innych krajów bloku, jak choćby Czechosłowacji, Bułgarii, czy też Węgier. Pewne mechanizmy działania mające na celu dezintegrację tych środowisk były zbliżone do siebie. Oczywiście nie można całkowicie wykluczyć, że wśród polskiej diaspory na Zachodzie były osoby zwerbowane do współpracy przez wywiad lub kontrwywiad Związku Sowieckiego, jednak z powodu braku miarodajnych źródeł trudno powiedzieć coś więcej na ten temat. Natomiast o tym jak wywiad Polski Ludowej walczył z polskimi emigrantami napisałem w mojej książce. Ze względu na to, że było to wówczas jedno z najważniejszych, o ile nie najważniejsze zadanie, było co analizować.

MP: Czy wywiad PRL brał udział w odzyskiwaniu polskiego złota?

Dr WB: Trudno mówić o „odzyskiwaniu polskiego złota” w sytuacji kiedy dysponowały nim legalne polskie władze, a odebrały je władze uzurpatorskie, narzucone przez obcy kraj. Operacja ta była jednak dziełem wywiadu wojskowego Polski Ludowej, a nie wywiadu MBP. Nie byłaby ona możliwa, gdyby nie zdrada prominentnych oficerów Polskich Sił Zbrojnych Stanisława Tatara, Mariana Utnika i Stanisława Nowickiego. Pisali na ten temat m.in. Jerzy Poksiński i Sławomir Cenckiewicz. Z tego co wiem historia ta zostanie również przedstawiona przez prof. Andrzeja Paczkowskiego, który przygotowuje monografię na temat działalności obu wywiadów Polski Ludowej w latach czterdziestych. Myślę, że warto na nią czekać.

MP: Jak często zdarzało się, że daną sprawą zajmowały się różne wywiady, albo nawet różne wydziały w danej instytucji?

Dr WB: Koordynacja działań, nawet w obrębie jednej jednostki często bywała problemem. Teoretycznie odpowiadała za to dyrekcja, ale w praktyce nie zawsze to się udawało. Formalny podział zadań pomiędzy wywiadem cywilnym i wojskowym był jasno określony. Ujmując sprawę w bardzo dużym uproszczeniu pierwszy z nich był odpowiedzialny za prowadzenie wywiadu politycznego, neutralizowanie środowisk uznanych za wrogie wobec Polski Ludowej, ochronę placówek zagranicznych oraz zbieranie informacji na temat ekonomii, nauki i techniki. Drugi interesował się sprawami obronności, techniką wojskową, rozpoznaniem armii przeciwników i terenu ewentualnych działań wojennych. Obie służby poszukiwały swoich współpracowników w kraju i za granicą. Niekiedy w tych samych środowiskach. To czasem prowadziło do konfliktów lub wzajemnego wchodzenia sobie w drogę. Niemniej jednak obie służby działały na rzecz jednych władz państwowych i w systemie organów bezpieczeństwa państwa miały się uzupełniać a nie zwalczać. Niezależnie od wzajemnych sympatii i animozji pomiędzy ich pracownikami były one skazane na współistnienie oraz współdziałanie.

MP: Jaki był wpływ studiów w Moskwie na awanse w służbach PRL? Czy są znane jakieś spektakularnie szybkie kariery?

Dr WB: W całej historii wywiadu cywilnego PRL oficerowie tej jednostki wzięli udział jedynie w dwóch kursach w Związku Sowieckim. Pierwszy z nich odbył się w latach 1954-1955, drugi 1955-1956. Uczestniczyli w nich funkcjonariusze, którzy w większości wypadków byli spoza wywiadu, ale byli traktowani jako perspektywiczni. Liczono na to, że po odpowiednim przeszkoleniu będą w stanie wzmocnić kadrę departamentu. W kilku przypadkach rzeczywiście tak było. Dwóch z nich piastowało później stanowiska wicedyrektorów, kilku innych zostało naczelnikami. Z drugiej strony część zawiodła pokładane w nich nadzieje. Trudno jednak powiedzieć, czy nie było to po prostu wynikiem ich predyspozycji osobistych i osiągnięć w pracy operacyjnej, a nie zasługą sowieckich wykładowców.

MP: Jak postrzegano osoby pochodzenia żydowskiego w służbach PRL?

Dr WB: W pierwszych latach po wojnie funkcjonariusze pochodzenia żydowskiego byli bardzo liczną grupą pracowników wywiadu. Być może najliczniejszą w całym resorcie. Powodów tego stanu rzeczy było kilka. W moim przekonaniu najważniejszym z nich było to, że zdecydowana większość z nich była zaangażowana w działalność w ruchu komunistycznym już od międzywojnia. Wielu z nich należało do zachodnioeuropejskich partii komunistycznych, uczestniczyło w wojnie domowej w Hiszpanii, czy też komunistycznym ruchu oporu. Niektórzy wyjechali z Polski w tak młodym wieku, że język polski nie był ich pierwszym językiem. Znali jednak zasady pracy konspiracyjnej oraz realia życia na Zachodzie, co było bardzo ważne w pracy wywiadu. Na skutek kolejnych reorganizacji i czystek, w tym zwłaszcza tej, do której doszło na początku lat sześćdziesiątych, odeszli lub zostali zwolnieni ze służby. Jak można przypuszczać było to wynikiem nacisków ze strony sowieckiej, a zarazem rezultatem stopniowej zmiany profilu kadry wywiadowczej. Od drugiej połowy lat pięćdziesiątych w Departamencie I MSW główną rolę zaczęli odgrywać młodzi ludzie, absolwenci studiów wyższych, którzy byli dynamiczniejsi i mniej roszczeniowi niż starsza kadra. Podobnie było z resztą i w pozostałych jednostkach SB.

MP:  Jaką opinię miał polski wywiad PRL w krajach zachodnich?

Dr WB: Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ wątki związane z działalnością wywiadu PRL pojawiają się w zachodnich publikacjach na temat „zimnej wojny” stosunkowo rzadko. Na ogół sprowadzają się do opisu pojedynczych wydarzeń lub krótkich wzmianek na temat osób. Refleksje o szerszym charakterze spotyka się stosunkowo rzadko. Wywiad PRL jest w nich traktowany jako jedna z organizacji podległych służbom sowieckim i działająca na ich rzecz. Za jedną z najbardziej znaczących informacji zawartych w anglosaskiej literaturze uważam ujawnienie przez cenionego brytyjskiego badacza Christophera Andrew, autora „autoryzowanej” historii brytyjskiego kontrwywiadu, że pod koniec lat pięćdziesiątych MI-5 udało się zdemaskować ponad 30 agentów wywiadu PRL. Część z nich przewerbowano i byli oni wykorzystywani w działaniach skierowanych m.in. przeciwko londyńskiej rezydenturze Departamentu I MSW. Według brytyjskiego historyka schyłek lat pięćdziesiątych był „prawdziwą klęską polskiej agentury. Komunistyczni agenci Warszawy ponieśli wówczas bezprecedensową porażkę, jakiej nie poniósł potem żaden z wywiadów bloku wschodniego”. Jak doszło do tych wydarzeń – nie wiadomo. Być może miały one związek z brytyjskim „kretem” w peerelowskim wywiadzie. Według dziennikarza Toma Bowera MI-6 udało się zwerbować wysokiego rangą oficera Departamentu I MSW. Miał on nosić pseudonim „Noddy” i mieć dostęp do ważnej i głęboko skrywanej wiedzy o działalności tej służby. Kto wie, być może za jakiś czas brytyjskie służby zdecydują się na odtajnienie dokumentów dotyczących tych niezmiernie ciekawych kwestii.

MP: Panie Doktorze, jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w kolejnych badaniach oraz wydawaniu kolejnych publikacji. Oczywiście zachęcamy naszych czytelników do zakupu Pana publikacji.

Dr WB: Dziękuję uprzejmie, pozdrawiam wszystkich czytelników Strefy Wolnej Prasy.

Wywiad przeprowadził Mariusz Paszko
Zdjęcie: Archiwum IPN – ipn.gov.pl

Mariusz Paszko
Redaktor Naczelny - wywiady, historia, wiedza, technologie, polityka, Kościół

Podobne

Leave a Reply

Dodaj komentarz

W górę