Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Kultura > Prawnik też poeta – Katarzyna Kowalik o swoich pasjach

Prawnik też poeta – Katarzyna Kowalik o swoich pasjach

Kasia studiuje prawo, interesuje się kick–boxingiem, teatrem, a do tego jeszcze uprawia poezję! Dość szeroki wachlarz zainteresowań, ale jak stwierdza poetka nawiązując do słów Terencjusza – nic, co ludzkie nie jest jej obce. Jej wiersze dostępne są w antologiach będących pokłosiem warsztatów literackich prowadzonych przez dr Adriana Szarego, ale poetka planuje też samodzielną publikację, a 14 września będzie można spotkać się z nią osobiście na wieczorze autorskim.

PM: Gdzie możemy spotkać się z Twoją twórczością?

KK: Na razie tylko w antologiach, które wychodzą z warsztatów literackich. Dzięki mojemu mentorowi Adrianowi można mnie przeczytać w „Asocjacjach”, „Panopticum”, „Onomie”, „Prostej piosence o nadziei”, „Maskach”, „Lustrze”, „Oku” i na audiobooku „Ucho” można mnie usłyszeć. Zapraszam również w piątek 14 września na mój wieczorek autorski do kawiarni „PaniePanowie” przy ul. Piłsudskiego 13 w Radomiu o godzinie 18:00.

PM: Planujesz też samodzielne publikacje?

KK: Tak, planuję. Teraz jestem w trakcie wysyłania do krytyków moich prac. Rozmawiałam też trochę z przedstawicielami instytucji, które się zajmują takimi rzeczami. Jeszcze nic nie jest pewne.

PM: Co kick-boxing ma wspólnego z poezją?

KK: Mnie! <śmiech> Teraz mam przerwę przez kontuzję, ale myślę, że łączę wszystkie moje pasje poezją. Kick-boxing w moim wykonaniu jest formą wyładowania się, wyrzucenia z siebie złych emocji, podobnie jak poezja. Na kick-boxingu wyrzucam emocje prosto, trochę uderzeń w worek, trochę się zmęczę. Poezja jest już kwalifikowaną formą wyzbywania się emocji. Jest obnażeniem emocjonalnym, pokazaniem prawdziwej siebie.

PM: Poezja i prawo – co łączy te dwie dziedziny twojego życia?

KK: Codzienność. Prawo jest moją codziennością, która wnika w moją twórczość, o której jest moja twórczość. Sposób myślenia i formułowania zdań, dobór słów… podczas praktykowania prawa zmienia się. Zmieniło się również moje spojrzenie na świat. Prawo nauczyło mnie twardo stąpać po ziemi, być bezczelnie cyniczną w pisaniu romantycznych strof.

PM: Dużo trzeba się uczyć, żeby zostać prawnikiem?

KK: Prawo studiuję na Uniwersytecie w Białymstoku. Jestem bardzo zadowolona poziomem uczelni. Zarówno wykładowcy jak i studenci są bardzo zaangażowani w organizowanie zajęć dodatkowych, kół, konferencji, warsztatów doszkalających. Wszystkie te aktywności są realizowane bardzo merytorycznie i z wielką pasją. Na uczelni panuje przyjazna atmosfera i uczęszczają na nią sami wspaniali ludzie. Chodzenie na zajęcia jest przyjemnością, ponieważ prowadzone są one w bardzo ciekawy sposób przez osoby, które są pasjonatami prawa. Jako studentka na wszystko mam czas i na uczęszczanie do koła zainteresowań i udziały w konferencjach i na pomoc w kancelarii. Na przygotowanie do sesji również trzeba poświecić sporo swojego czasu, ale ja lubię się uczyć wielu zagadnień z prawa, więc nie jest to czas nieprzyjemny. Z pewnością wyczerpujący, ponieważ w takich chwilach towarzyszy mi stres. Czy na pewno zdążę, jaką ocenę otrzymam, i nagle okazuje się, że w ogóle zapomniałam zrobić obiadu!

PM: Jak koledzy z uczelni reagują na Twoją poezję? Dziwią się, że prawniczka lub bokserka pisze wiersze?

KK: To zależy od człowieka. Środowisko nic nie zmienia, każdy ze studentów ma inne pasje. Mam na wydziale modelów i modelki, śpiewaczki i pewnie wiele innych osób z szerokim wachlarzem zainteresowań, o których nie wiem. Wśród osób z roku są też moi przyjaciele, którzy wspierają moje pasje, cieszą się z moich sukcesów i dopingują mnie.

PM: Jak dostałaś się na warsztaty literackie do Adriana Szarego?

KK: Na warsztaty dostałam się przypadkiem, a historia mojego pisania w ramach warsztatów zaczyna się od konkursów, których było dwa. Najpierw wzięłam udział w konkursie literackim, który dawno temu organizował Adrian Szary. Byłam jeszcze w gimnazjum. Nie dotarłam jednak po odbiór dyplomu i nie poznałam Adriana. Później kolejny raz startowałam w tym samym konkursie. Byłam już w liceum. Wtedy przyszłam na rozdanie i Adrian osobiście zaprosił mnie i moich znajomych na warsztaty, ponieważ zauważył w nas młode talenty. Tak właśnie trafiłam na warsztaty. Uczestniczę w nich od 2012 roku, bo pamiętam że w tym roku została wydana antologia „Asocjacje”, w której został opublikowany mój fragment prozy.

PM: Jak Ci się podoba na tych warsztatach? Po co one są?

KK: Warsztaty są motywacją by pisać dalej. Świadomość, że te wiersze nie zostają w szufladzie bardzo napędza autora. Dodatkowo Adrian ocenia te wiersze i każdy z uczestników może je zinterpretować i wyrazić swoją opinię. Uważam, że warto przyjść na warsztaty. Warto pisać pod okiem innych artystów.

PM: Jak wygląda formuła takich warsztatów i kontakt z innymi uczestnikami?

KK: Teraz mamy dość zróżnicowaną grupę wiekową, ale zauważam, że prowadzący dociera do wszystkich. Przynosimy swoje wiersze. Następnie je czytamy po kolei. Później każdy może się wypowiedzieć, nie tylko prowadzący. Mile widziane są wszelkie interpretacje, uwagi i pochwały.

PM: Czy są jakieś tematy tabu w związku ze zróżnicowaną grupą wiekową?

KK: Nie ma żadnych tematów tabu. Piszemy o wszystkim, co jest ludzkie. Nic nie jest nam obce.

PM: Ale uczestniczą też małe dzieci. To jak np. można zaprezentować erotyk lub mocniejszy tekst?

KK: Myślę, że przy erotyku nie byłoby problemów żeby po prostu przeczytać go prywatnie prowadzącemu. Nie przypominam sobie sytuacji, żeby ktoś czytał erotyk na zajęciach, ale być może dlatego nie pamiętam, że był on oceniany kameralnie. Z pewnością nie byłoby problemu z taka twórczością, Adrian zawsze znajduje na wszystko rozwiązanie.

PM: Po jaką literaturę sama najchętniej sięgasz?

KK: Bardzo doceniam dzieła Michela Houellebecq’a. Jego książki zawsze towarzyszą mi w podróży pociągiem. Wcześniej zaczytywałam się Markiem Hłaską i Witoldem Gombrowiczem. To moja ,,święta trójca” do czytania, nie umniejszając oczywiście innym autorom. Teraz jestem w trakcie czytania książki Harper Lee „Idź postaw wartownika”. Oczywiście wiersze towarzyszą mi nie tylko w wersjach książkowych. Mój komputer i telefon pękają od zdjęć i plików tekstowych z poezją. Nie wiem czy umiałabym wyłonić trzech ulubionych poetów. Halina Poświatowska była moim pierwszym zauroczeniem i tak ewoluowałam w moich zauroczeniach od na przykład Edwarda Stachury aż do Marcina Świetlickiego. Najbardziej jednak z poetów lubię siebie i tych, co znam osobiście, i mogę z nimi wyjść na wino.

Z poetką Katarzyną Kowalik
Rozmawiała Paulina Matysiak

Paulina Matysiak
Redaktor - wywiady, kultura, pisarka, felietonistka
http://www.strefawolnejprasy.pl

Podobne

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W górę