Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Geopolityka > Złudzenia Zachodu nt. Rosji – to nie Europa i nie chrześcijaństwo – tylko kontynuacja mongolskiego despotyzmu

Złudzenia Zachodu nt. Rosji – to nie Europa i nie chrześcijaństwo – tylko kontynuacja mongolskiego despotyzmu

Od wieków Zachód popełnia ten sam błąd: traktuje Rosję jako część europejskiej wspólnoty cywilizacyjnej i chrześcijańskiego kręgu kulturowego. To strategiczne złudzenie nie tylko wypacza analizę polityczną, ale wręcz podcina korzenie europejskiej odporności wobec rosyjskiego imperializmu. Rosja nigdy nie była i nie jest częścią cywilizacji łacińskiej. Jej fundamenty nie wyrosły na greckiej filozofii, rzymskim prawie i chrześcijańskiej wolności sumienia, lecz na mongolskim feudalizmie, tyranii, poddaństwie i brutalnym militaryzmie.

Rosja jako „Europejczyk w garniturze” – zachodnia iluzja

Wielu polityków, dyplomatów i intelektualistów Zachodu uparcie utrzymuje, że Rosja to „część europejskiej rodziny narodów”. To właśnie ta mentalność doprowadziła do szeregu fatalnych błędów: od resetu z Putinem, przez zbytnią tolerancję wobec łamania praw człowieka, po uległość wobec energetycznego szantażu Kremla.

Tymczasem Rosja, niezależnie od formalnych granic geograficznych, nie jest Europą cywilizacyjną. To kraj, którego system władzy i kultura polityczna wywodzą się bezpośrednio z epoki „jarzma tatarskiego”, czyli ponad 250-letniej dominacji Złotej Ordy nad księstwami ruskimi (XIII–XV wiek). To właśnie wtedy ukształtowało się rosyjskie rozumienie władzy jako bezwzględnej, absolutnej i „świętej” – stojącej ponad prawem i społeczeństwem.

Państwo to władca – nie wspólnota

W cywilizacji europejskiej państwo jest strukturą, która służy obywatelom. W Rosji – od czasów Iwana Groźnego po Władimira Putina – państwo to car, samodzierżca, a społeczeństwo to poddani. Prawo nie jest zbiorem reguł chroniących obywatela, lecz instrumentem represji. To mongolski model państwa, w którym liczy się tylko lojalność wobec centrum – a nie autonomia, dialog czy współodpowiedzialność.

Nic dziwnego, że w Rosji do dziś funkcjonują struktury kontroli i terroru jak z czasów chanatu: od Opriczniny po KGB i FSB. Brutalność, przemoc, inwigilacja i przymus stanowią rdzeń rosyjskiej państwowości – nie jej patologię, ale istotę.

Rosja nie jest chrześcijańska – Cerkiew jako narzędzie władzy

Drugą niebezpieczną iluzją Zachodu jest uznanie Rosji za „bratni kraj chrześcijański” o tych samych lub podobnych wartościach. Choć formalnie Rosja to państwo prawosławne, jej religijność ma więcej wspólnego z rytuałem podległości niż z Ewangelią.

Już od czasów cesarstwa bizantyjskiego, a potem Rusi Moskiewskiej, Cerkiew prawosławna była podporządkowana władzy świeckiej. Carski autokratyzm uczynił z duchowieństwa narzędzie kontroli społecznej, a nie nośnika duchowych wartości. Taki model religii – całkowicie sprzeczny z ideą chrześcijańskiej wolności sumienia – zdominował kulturę Rosji i przetrwał do dziś.

W ZSRR Stalin reaktywował Cerkiew tylko po to, by użyć jej jako elementu propagandy wojennej. Dziś patriarcha Cyryl – były agent KGB o pseudonimie „Michajłow” – otwarcie błogosławi rosyjskie czołgi jadące na Ukrainę. Czy to jest chrześcijaństwo?

Zachodnie złudzenia i ich cena

Zachód – kierując się własnymi wartościami – naiwnie oczekiwał, że Rosja po upadku ZSRR stanie się „normalnym krajem”: demokratycznym, respektującym prawo i chrześcijańskim. Tyle że Rosja nie przeszła dekomunizacji, lustracji ani rozliczenia z przeszłością. Przeciwnie – uznała Związek Radziecki za źródło chwały, a Putina, byłego pułkownika KGB, za naturalnego następcę carów i sekretarzy generalnych.

W efekcie Zachód bezradnie obserwował kolejne akty agresji: Czeczenia, Gruzja, Krym, Donbas, Bucza, Bachmut. Wciąż próbując „rozumieć Rosję”, „budować mosty”, „zapraszać do dialogu” – ignorując, że druga strona nie uznaje żadnych wspólnych reguł.

Imitacja cywilizacji

Rosja to kraj imitujący Zachód, ale nie należący do jego cywilizacji. Jej elity zakładają europejskie garnitury, wysyłają dzieci na studia do Paryża czy Londynu, organizują międzynarodowe fora – ale w głębi ducha pozostają wyznawcami zasady siły, poddaństwa i propagandy. To cywilizacja maski – grająca rolę „europejską”, ale tkwiąca mentalnie w epoce ordyńskiej dominacji.

Wnioski dla Polski i Zachodu

Europa musi przestać traktować Rosję jak trudnego partnera, z którym „da się dogadać”. Trzeba uznać, że mamy do czynienia z odrębną cywilizacją – postsowiecką wersją mongolskiego despotyzmu, w której Cerkiew jest oddziałem propagandy, szpiegostwa i „władzy dusz”, prawo – biczem, a naród to jedynie mięso armatnie.

To nie oznacza, że nie ma w Rosji ludzi pragnących wolności. Ale oznacza, że struktura państwa i jego ideologia są głęboko sprzeczne z cywilizacją zachodnią. Dlatego Zachód – a zwłaszcza Polska i Stany Zjednoczone – muszą porzucić złudzenia i budować bezpieczeństwo oparte na realizmie, sile i odwadze, a nie na pobożnych życzeniach.

Jerzy Mróz

Źródła i opracowania:

  • Andrzej Nowak, Dzieje Rosji
  • Richard Pipes, Russia Under the Old Regime
  • Anna Politkowska, Rosja Putina
  • Timothy Snyder, Bloodlands. Europa między Hitlerem a Stalinem
  • Dokumenty IPN nt. Patriarchy Cyryla jako funkcjonariusza KGB

Podobne

W górę