60% kobaltu na rynkach światowych pochodzi z Kongo. Kobalt jest niezbędnym pierwiastkiem przy produkcji urządzeń wysokich technologii, takich jak na przykład baterie do smartfonów, czy akumulatory do samochodów elektrycznych.
Jak mówi Adama Gaye, autor książki „Chiny – Afryka, smok i struś” w wywiadzie dla France 24, od wczesnych lat 90-tych XX wieku pozycję globalnego gracza w zakresie wydobycia kobaltu w Kongo grają Chiny, unikając przy tym bycia postrzeganym jako potentat w tej branży. Chiny jednak kontrolują znaczną część rynków afrykańskich w zakresie handlu pierwiastkami wykorzystywanymi przy produkcji urządzeń wysokich technologii.
Skandaliczne jest w całym tym procesie wydobycia w XXI wieku niewolnicze wykorzystywanie w kopalniach kobaltu w Kongo nie tylko osób dorosłych, ale również dzieci. Jak podaje z kolei National Geographic:
- Aż czternaścioro dzieci zginęło lub zostało ciężko rannych w kongijskich kopalniach kobaltu, z których surowiec trafiał do sprzętów marek Apple, Google, Dell i Tesla. Sprawa zaowocowała pozwem dla firm, który w imieniu poszkodowanych dzieci i ich rodzin złożyła organizacja International Rights Advocates.
Giganci rynkowi jednak milczą w tej sprawie, pomimo że – jak wynika z pozwu – pozwane koncerny miały pełną świadomość, że kobalt w kopalniach w Kongo wydobywały dzieci oraz że proces wydobycia odbywał się w bardzo niebezpiecznych warunkach.
Co szczególnie rażące, rodziny poszkodowanych nigdy nie otrzymały od koncernów żadnych odszkodowań.
Jak wynika z pozwu, sprzedawcą kobaltu była firma IRA Glencore, a odbiorcą belgijska firma Umicore, która dostarczała go producentom.
Źródło: France24/National Geographic/Wall Street Journal
Zdjęcie: Youtube/Wall Street Journal