Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > AFERA > Naklejki „Strefa wolna od LGBT” – o co i po co ta afera? Czyli krytyka lisiego myślenia

Naklejki „Strefa wolna od LGBT” – o co i po co ta afera? Czyli krytyka lisiego myślenia

Są różne sposoby wypowiedzi. Są te łagodne, dyplomatyczne, ale są też te mniej lub bardziej dosadne, a nawet bardzo ostre. Ważne jest, aby dobrać odpowiednią formę do odpowiedniej osoby tudzież sytuacji. Albo jedno i drugie. Myślałem dłuższą chwilę, jak do pana Lisa albo o panu Lisie napisać łagodnie albo dyplomatycznie. I nawet skreśliłem kilka zdań. Przypomniały mi się wtedy zajęcia ze sztuk walki, kiedy mistrz tłumaczył, że widząc gościa z bejsbolem można co prawda zemdleć, ale to dobra taktyka dla kobiet. Mężczyźnie raczej nie wypada. Bycie samurajem zobowiązuje. Bycie Polakiem zobowiązuje. A ci którzy nie są samurajami, niech lepiej wybierają inne łagodniejsze i mniej stresujące zajęcia.

Krótko mówiąc, biorąc pod uwagę zaszłości i genetyczne i mentalne osadzone po części w cywilizacjach bizantyjskiej i turańskiej „naszego bohatera”, świadomie wybieram poniższą formę. I mimo, że podobnej formy użyli Sobieski do króla Austrii przed bitwą pod Wiedniem i Kościuszko do Napoleona, i nie zostali właściwie odebrani, to ja też na taki odbiór świadomie nie liczę. Bo jeden lubi prosto z mostu, a inny się obrazi, albo będzie udawał świętoszka. No cóż, nic na to nie poradzę i szczerze … mam to gdzieś, aczkolwiek postaram się nie przesadzić.

Uprzedzam bardzo wrażliwych, może warto nie czytać, albo czytać jednym okiem? Panie ewentualnie też proszę o pominięcie tego tekstu.

Wracając do tematu. W swoim wpisie pan Lis wypowiada się na temat naklejki „Strefa wolna od LGBT”.

Jest spora różnica pomiędzy „strefa wolna od” a „strefa zakazana dla”, albo „psów i Niemców nie obsługujemy”, albo coś w tym rodzaju. Niestety nie każdy dziennikarz, tudzież dziennikarzyna miał logikę na studiach albo w tym czasie robił dużo przyjemniejsze rzeczy, bo wyszedł z założenia, że to mu się nie przyda i jest nudne. Nie każdy rozumie też składnię języka polskiego, ponieważ – parafrazując pana Zulu Gula – „polska to bardzo trudna język”.

Tak więc i Tomasz Lis po stracie lukratywnego stanowiska w publicznej telewizji reżimowej (wtedy, kiedy on tam pracował oczywiście taka nie była) i kiedy wartość faktur za jego programy znacznie spadła, jakby z dnia na dzień zatracił poczucie logiki. A może nigdy jej zwyczajnie nie miał i ktoś mu po prostu te programy pisał? A tu nagle został sam i wyszło, jak myśli naprawdę i jaki jest prawdziwy poziom jego składni i wypowiedzi. Może to też być wynikiem przeżytego stresu albo traumy w związku z utratą przychodów i to jestem w stanie zrozumieć. Pomijam jego prze-profesjonalny wykład na UW, gdzie Lis mówi, że widzowie to idioci i należy ich traktować jak głupków i niepoważnie, bo jeśli takiego widza jaśnie redaktor Lis potraktowałby poważnie, to widz by się obraził. Naprawdę?

Tym razem mamy pana Lisa grającego w chórze z panem Mazurkiem, albo pana Mazurka fałszującego razem z panem Listem, albo obu atakujących razem Polaczków w watasze gdzie i jak tylko się da. Otóż ten sam pan Lis krytykuje redaktora naczelnego „Do rzeczy” za obronę „Gazety Polskiej” i naklejek „Strefa wolna od LGBT” i twierdzi, że ta sprawa dzieli Polaków. No cóż, przede wszystkim ta sprawa Polaków nie dzieli, a wprost przeciwnie. Ta sprawa Polaków łączy. Bardzo łączy.

Czynione są od jakiegoś czasu liczne próby narzucania chrześcijańskiemu słowiańskiemu narodowi, Polsce i wciskania na siłę cywilizacji pogańskiej, obcej, zdegenerowanej i plugawej. Cywilizacji, która uwstecznia i wprowadza zamęt i wojny, co widać chociażby po homoseksualnych i biseksualnych środowiskach Hitlera i III Rzeszy Niemieckiej. Na tym oni nawet nie kończyli, bo według najnowszych badań historycznych wiele przykładów wskazuje na to, że spora ich część, z Hitlerem włącznie, brała wzory ze świata arabskiego, co ujawniły też współczesne przykłady niektórych polskich modelek, które pozwalały sobie za honorarium po kilkanaście tysięcy złotych za jedną noc, na to, żeby taki przedstawiciel świata arabskiego, który wydala z siebie pieniądze, również podzieli się z nimi tymi wydalinami. Ludziom, którzy mają za dużo pieniędzy albo władzy po prostu odbija i szukają czegoś bardziej i bardziej ekscytującego, podnoszącego adrenalinę. Szukają czego, co by im unaoczniło posiadaną przez nich władzę.

Panie Tomaszu Lisie, zapytam więc wprost: czy chciałby Pan, żeby ktoś wrzucił panu do domu granat ze śmierdzącym kwasem masłowym, albo rozpryskał panu po ścianach gnojówkę i wmawiał panu, że to perfuma? Chciałaby pan?! Nie sądzę.

Takim samym smrodem i fetorem dla Polski i Polaków, dla katolików jest coś takiego, co się kryje za skrótem LGBT. I albo pan tego nie rozumie, co oznacza, że jest pan niewykształconym i kompletnym skretyniałym durniem, albo świadomie działa na szkodę Polski i Polaków z absolutną fobią do katolików, katolicyzmu i wszystkiego, co inne od fetoru i zgnilizny moralnej, którą pan proponuje. Razi pana, przepraszam, przede wszystkim razi to pana pracodawców i ich mocodawców i sponsorów to, że można być niezepsutym albo niewinnym. Można. Ja osobiście nie mam zamiaru pana urazić czy obrazić, ale coraz bardziej jestem skłonny myśleć i jest to tylko moja prywatna subiektywna opinia, że jest pan i durniem i szkodliwie świadomie działa pan przeciwko nam Polakom, katolikom i nie tylko katolikom, ale wszystkim mieszkańcom Polski. Durniem – jeszcze raz zaznaczę, że według mnie prywatnie – ponieważ gdzieś tam głęboko, a może płytko, wierzy pan, że to się w Polsce uda. Nie uda się! A z uwagi na to, kto panu płaci oraz przez fakt, że tyle lat już pan jest w branży, to uważam, że jest pan też świadomym szkodnikiem.

Panu także – świadomie albo nieświadomie – mylą się tolerancja z akceptacją zła, a do tego jeszcze dochodzą bezczelne i chamskie próby wciskania ludziom na siłę czegoś, czego nie chcą. Nie ma pan monopolu na prawdę i Niemcy też go nie mają i nigdy mieć nie będą. Nikt takiego monopolu nie ma. Ja sobie nie życzę i ponad 80% Polaków też sobie nie życzy, żeby jakiś szwab albo cap w ruskich onucach, ani nikt inny, wchodził do mojego domu, który nazywa się Polska i mówił mi jakie meble i gdzie mam ustawiać w moim mieszkaniu.

Wybrałem formę bardzo bezpośredniego i bardzo prostego przekazu, żeby panu i panu podobnym było łatwiej zrozumieć.

Przekaz od Polski i Polaków jest prosty: Won z narzucaniem nam Polakom czegokolwiek! Jeśli będziemy chcieli, to sami wybierzemy to, co nam odpowiada.

Zdjęcie: Youtube/Tomasz Lis/niezalezna.pl/zrzuty ekranów

Jan Ptasznik
Dziennikarz, publicysta - polityka, gospodarka, filozofia, socjologia
http://strefawolnejprasy.pl/

Podobne

Leave a Reply

5 odpowiedzi na “Naklejki „Strefa wolna od LGBT” – o co i po co ta afera? Czyli krytyka lisiego myślenia”

  1. I simply want to tell you that I’m new to blogging and truly loved this web site. Most likely I’m planning to bookmark your website . You absolutely come with outstanding writings. Many thanks for sharing with us your website page.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W górę