Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Ekologia > Międzynarodowa adopcja koali – ratujmy zwierzęta z płonącego piekła!

Międzynarodowa adopcja koali – ratujmy zwierzęta z płonącego piekła!

W Australii wciąż trwa piekło. Tam płoną lasy i zwierzęta! Koale i kangury płoną żywcem. Strażacy, którzy do niedawna ratowali z płomieni ranne i przypalone zwierzęta teraz mają mordować osierocone w wyniku pożaru małe misie koala i kangury. Takie okrutne traktowanie ofiar pożaru zaleca rząd Australii. Zabrakło pieniędzy czy serca? Ludzie znajdują już nie tylko przypalone kangury i misie koala, ale też pogryzione przez psy i poturbowane przez samochody… Jak im pomóc? Czy międzynarodowa adopcja jest możliwa?

Zamiast mordować – lepiej adoptować…

Rząd Australii wydał specjalny instruktarz jak mordować osierocone w wyniku pożaru zwierzęta, które cudem uniknęły śmierci. Są tam wskazówki jak mordować małe sierotki koali. Wszystko to dlatego ponieważ zdaniem rządu Australii nie opłaca się ratować osieroconych zwierząt, którymi trzeba się zbyt długo opiekować zanim wrócą na wolność. Zabrakło funduszy czy serca?

Jak pomóc osieroconym zwierzętom i ofiarom australijskich pożarów? Oczywiście w pierwszej konieczności warto wesprzeć organizacje, które tam na miejscu zajmują się pomocą zwierzętom. Poniżej tekstu znajduje się link do jednej z takich fundacji i numer konta, na który można wpłacać datki. W każdej sekundzie płoną nowe drzewa i umierają kolejne zwierzęta.

Kolejne rozwiązanie to międzynarodowa adopcja zwierząt. Skoro Niemcy mogli otworzyć granice UE dla uchodźców wojennych, to korzystając z dobroci urzędników unijnych można by otworzyć je również dla ofiar pożarów i zwierząt. Wciąż bezpowrotnie giną zagrożone gatunki. Niektóre zwierzęta żyły tylko w lasach Australii i niemożliwe będzie odtworzenie tych populacji.

Skoro australijski rząd nie ma funduszy lub chęci aby pomagać osieroconym misiom koala czy kangurom, to zamiast wydawać pieniądze na uśmiercające zastrzyki i śmiercionośne kule dla sierotek, mogliby wydać pieniądze na zorganizowanie akcji adopcyjnej i wyszłoby taniej.

Wystarczyłoby stworzyć ogólnodostępny przez Internet instruktarz jak opiekować się takimi zwierzętami oraz stronę adopcyjną, żeby wolontariusze i placówki z innych państw takie jak schroniska, ogrody zoo, a nawet zwykli obywatele i wolontariusze przejęli opiekę nad sierotkami zwierząt ocalałymi cudem z pożarów…

Międzynarodowa adopcja koali – otworzenie granic dla zwierząt uciekających z pożaru

Póki co, australijski rząd zaleca, aby strażacy mordowali ze strefy pożarów osierocone zwierzęta, które karmione są mlekiem matki. Zostały nawet sprecyzowane metody zabijania. Są nimi śmiertelny zastrzyk, tępe uderzenie lub postrzał. Na myśl przychodzą metody uśmiercania noworodków podczas drugiej wojny światowej, których dokonywali naziści, by nie powiedzieć Niemcy…

Otworzenie granic dla zwierząt wydaje się więc jedynym humanitarnym rozwiązaniem. To jednak wiąże się z lawiną przepisów. Skoro jednak można było otworzyć granice dla uchodźców z Afryki, których do Europy zaprosiła kanclerz Niemiec, to dlaczego nie zrobić tego dla zwierząt, które uciekają z płonącego piekła?

Pani kanclerz Angela Merkel mogłaby wreszcie zdobyć jakiegoś humanitarnego nobla, na którym tak jej zależy… Póki co nikt jednak nie wpadł na pomysł z międzynarodową adopcją zwierząt, które trzeba dokarmiać sztucznym mlekiem. A chętni na pewno by się znaleźli…

Adopcja na odległość i pomoc doraźna – fundacje i konta

Można natomiast wziąć udział w „adopcji” na odległość. Pieniądze zbiera m.in. szpital dla koali Koala Hospital Port Macquarie. Na ich stronie internetowej zamieszczone są zdjęcia zwierząt, którym można pomóc. Koszt opieki nad jednym misiem nie przekracza 300zł. Wystarczy wejść w link i zaadoptować wybrane zwierzę przez stronę: https://www.koalahospital.org.au/adopt-a-koala

Pieniądze na pomoc zwierzętom ratowanym z płonących lasów Australii zbiera również rodzina Steva Irvina. Świętej pamięci Steav to australijski przyrodnik, który światową sławę zdobył dzięki programom przyrodniczym na Animal Planet oraz Discovery Channel. Zmarł w 2006 roku. Wdowa Terri Irwin wraz z dziećmi zbierają pieniądze na doraźną pomoc.

Ludzie znajdują już zwierzęta nie tylko poparzone, ale też także poturbowane przez samochody i pogryzione przez psy ponieważ ratując się z płomieni i uciekając przed piekielnym żarem zwierzęta wychodzą na jezdnie i chowają się na prywatnych posesjach. Irwinowie szacują, że w pożarze na wyspie kangura mogło zginąć nawet 25 tysięcy misiów koala. Ich szpital, działający przy Australia Zoo w Beerwach można wesprzeć finansowo na stronie: wildlifewarriors.org.au

Link do dokonania wsparcia – https://donate.everydayhero.com/d/a-sffXn9UPOFcBh4wQlixA/amount

Zdjęcie: Youtube/zrzut ekranu

Paulina Matysiak
Redaktor - wywiady, kultura, pisarka, felietonistka
http://www.strefawolnejprasy.pl

Podobne

W górę