Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Polityka > Kozioł ofiarny w PO poszukiwany od zaraz

Kozioł ofiarny w PO poszukiwany od zaraz

Wali się i pali w Platformie Obywatelskiej i pozostałościach po Koalicji Obywatelskiej, ponieważ przy wyniku na poziomie 1-3 proc. jaki realnie może uzyskać kandydatka tego ugrupowania, jest pewnym maksimum. Warto przy tym dodać, ze około 40% tego elektoratu nie chce już na nią głosować.

W tej sytuacji trwa poszukiwanie kozła ofiarnego.

Stosowanie mechanizmu kozła ofiarnego zachodzi wtedy, gdy grupa społeczna w momencie kryzysu, dezintegracji czy zagrożenia, by powrócić do stanu utraconej równowagi, obiera sobie ofiarę, która staje się obiektem zbiorowej agresji całej grupy. Ma to na celu uśmiercenie bądź różnego rodzaju wykluczenie takiej osoby. Może to być oczywiście tylko symboliczne. Przywódcy grupy wmawiają sobie samym oraz członkom swojej grupy, że ofiara ta ponosi winę za nieszczęście lub zagrożenie, które doprowadziło do kryzysu lub dezintegracji grupy.

Jak wyjaśnia podejście z psychologii ewolucyjnej, które w swojej książce „Rytuały krwi” zaprezentowała Barbara Ehrenreich, ludzie bez względu w jakiej kulturze żyją wykazują wrodzoną dyspozycję do rytualnego składania ofiar, „w szczególności do składania ofiary z „kozła ofiarnego” (najlepiej z ludzi lub w postaci zwierzęcego substytutu zawsze jednak z pokarmu mięsnego)”, jak możemy przeczytać na Wikipedii. Skłonność do poszukiwania ofiary w postaci „kozła ofiarnego” czy też do praktykowania rytuału składania ofiary w takim rozumieniu ma zapobiec dalszemu rozlewowi krwi poprzez poświęcenie kogoś z członków tej społeczności. W tym przypadku chodzi oczywiście o nieuchronność porażki, przed którą stoki kandydatura Małgorzaty Kidawy-Błońskiej oraz ugrupowań, które ją wspierają. Aby zapobiec dalszej erozji elektoratu poszukiwany jest więc ktoś, kto weźmie na siebie winę za niepowodzenie. Wybiera się więc osobę najbardziej odmienną lub słabą w stadzie, aby dana grupa ucierpiała jak najmniej.

W świecie polityki we współczesnych czasach może to też być osoba, która sama z własnej woli przyjmie taką rolę na siebie, ponieważ na przykład nie ma nic do stracenia. Lub poświęci się, aby inny kandydat mógł wygrać z Andrzejem Dudą i jest takim pionkiem, którego na politycznej szachownicy należy poświęcić, żeby osiągnąć zamierzony cel.

Musi więc to być ktoś zanany lub nie – w polityce lepiej, żeby był znany, ponieważ czasu jest mało – kto obudzi elektorat i tchnie w niego nadzieję możliwego zwycięstwa.

Jakich zatem mamy kandydatów do roli kozła ofiarnego w szeregach PO?

Jest Donald Tusk, ale on ma ciepłą posadkę i osiągnął sukces. Zbytnio mu też zależy na własnych korzyściach i niczego dla nikogo nie poświęci, no chyba, że ktoś naciśnie w Berlinie przycisk na pilocie do którego Tusk jest przywiązany jak na smyczy. Moim zdaniem odpada.

Drugi w kolejności jest Borys Budka. Ale on też jest człowiekiem sukcesu. Został w końcu liderem PO po Grzegorzu Schetynie. Niemniej jednak wystartowanie w tych wyborach i niewątpliwa porażka spowodowałaby, że zapewne straciłby tak ciężko wypracowaną pozycję. Tak więc również nie jest on pretendentem do roli „zbawcy” albo lepiej „kozła ofiarnego” w moim przekonaniu.

Kolejną osobą jest sama Małgorzata Kidawa-Błońska, ale ona nie posiada już zdolności poruszenie tłumów. Wypaliła się społecznie. Odpada.

Jest też Rafał Trzaskowski, który mógłby „konkurować” o wdzięki starszych pań i żeńskiego elektoratu z Szymonem Hołownią, a po przegranej z Hołownią przekazać mu tę część wyborców. Możliwy kandydat, ponieważ w razie niepowodzenia nic nie traci. Pisałem też już o nim jakiś czas temu jako o jednym z możliwych kandydatów, zanim została wybrana Małgorzata Kidawa-Błońska.

Pozostał jeszcze jeden kandydat, który w zasadzie także nie ma obecnie nic do stracenia, stoi nieco z boku, czasem próbuje się przymilić i zabłysnąć jakimś obraźliwym lub chamskim tekstem rzuconym w kierunku obozu rządzącego, prezydenta, czy na przykład byłej premier Beaty Szydło. W kierunku prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego boi się najwidoczniej coś mówić, ponieważ doskonale pamięta za co i kiedy został usunięty z PiS (można sobie wygooglać o co poszło). Po tym incydencie ochoczo – mając na niego haka – przygarnęła go Platforma. No i może właśnie teraz nadszedł czas spłacenia zaciągniętego wtedy długu. Kto wie. Myślę, że to on właśnie mógłby być tym, na którego postawi Platforma, żeby oczywiście następnie te głosy przekazać najprawdopodobniej Szymonowi Hołowni, doskonałemu produktowi establiszmentu III RP opakowanemu w oburzenie społeczne pełne wrażliwości, łez i współczucia. Jak to bardzo celnie podsumował w dzisiejszym wywiadzie dla Frondy, Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Do Rzeczy”:

  • Hołownia jest bardzo sprawnie przygotowanym produktem, a w sensie interesów, które za tym stoją, to są oczywiście interesy związane z establishmentem III RP. Oczywiście nie sprzedaje się Hołowni ludziom w ten sposób, ponieważ chętnych na ten produkt by nie było. Sprzedaje się go jako takiego autentycznego lidera społeczności, człowieka oburzonego straszną polityką i pełnego wrażliwości, łez, współczucia. Jako nowy typ polityka, który ma to stare zniszczyć i skończyć z nieszczerością polityki. Taki produkt został zaplanowany w sensie osobowym – tak sądzę – przez establiszment reprezentujący III RP. W sensie konkretnym chodzi oczywiście o starych wyjadaczy, którzy niejedną kampanię marketingową przygotowali.

Chyba, że Władysław Kosiniak-Kamysz go przeskoczy, co raczej jest mało prawdopodobne, ponieważ on stosuje ostatnio tylko kampanię negatywną, a tak się nie wygrywa tak ważnych wyborów. Nie jest też pupilem Donalda Tuska, tych części elit III RP oraz sponsorów, którzy mogliby za tym stać.

Został też właściwie zdeklasowany przez prezydenta Andrzeja Dudę podczas debaty prezydenckiej, kiedy ten mu wypomniał, że to właśnie on stoi za podniesieniem wieku emerytalnego.

Tak więc w moim odczuciu Platforma będzie próbowała poruszyć elektorat Sikorskim, a następnie przekazać głosy właśnie Hołowni. Oczywiście Kosiniak-Kamysz pewnie do nich dołączy, jeśli będzie potrzebna druga tura. Bo cała gra nie toczy się o wygraną kandydata PO czy PSL, ale o obalenie rządu Zjednoczonej Prawicy z PiS na czele. Pokonanie Andrzeja Dudy w Wyborach Prezydenckich miałoby być przełamaniem w tym procesie.

jp/fronda.pl/swp
zdjęcie: yt/onet rano/radosław sikorski/onet news

Jan Ptasznik
Dziennikarz, publicysta - polityka, gospodarka, filozofia, socjologia
http://strefawolnejprasy.pl/

Podobne

W górę