Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > AFERA > (Wideo) Boniek o niedouczonych wyborcach prezydenta Dudy: ,,To nie moje zdanie, ja je przepisałem z gazety”

(Wideo) Boniek o niedouczonych wyborcach prezydenta Dudy: ,,To nie moje zdanie, ja je przepisałem z gazety”

Występy w mediach najwyraźniej nie służą obecnemu prezesowi PZPN. Jakiś czas temu próbował się włączyć w kampanię wyborczą pisząc na Twitterze obraźliwe sformułowania pod adresem wyborców prezydenta Dudy. Wpis umieścił w takim momencie, że mógł być odczytany tylko i wyłącznie jako wspieranie Rafała Trzaskowskiego oraz obrażanie wyborców Andrzeja Dudy i dyskredytowanie wagi jego zwycięstwa. Następnie Boniek tłumaczył się, że stwierdzał fakty, które nikogo nie obrażają. Brak empatii?

Dzisiaj natomiast Boniek był gościem Roberta Mazurka w RMF FM. Też się nie popisał i poszedł nawet nieco dalej w swoim wyjaśnianiu owego wpisu na Twitterze.

Powiedział:

  • To nie moje zdanie, ja je tylko przepisałem z gazety

Dodał też:

  • Po co to mielić …

No cóż … Czyli można przepisać cudze zdanie z gazety bez podania źródła jako swoje własne, obrażać Polaków z podstawowym wykształceniem i nic się nie stało? Może prezes PZPN zbyt często powtarzał sobie tradycyjne „Polacy nic się nie stało”?

No tak, ale jak się coś pisze publicznie, to już to się staje opinią piszącego. Tego się cofnąć nie da i nie warto udawać, że wszystko jest w porządku. Po ludzku byłoby przeprosić.

Internet dla Bońka zaczyna być bezlitosny i wystarczy poczytać opinie i komentarze w mediach społecznościowych. A to za sprawą niedawnego wyroku sądu, który zakazał Piotrowi Nisztorowi oraz wydawcy „Gazety Polskiej Codziennie” oraz tygodnika „Gazeta Polska” i portalu niezależna.pl publikowania materiałów na temat Zbigniewa Bońka.

Chodzi o sprawę złożoną w sądzie przez Bońka w związku z artykułami, które ostatnio ukazywały się w „Gazecie Polskiej Codziennie” oraz w tygodniku „Gazeta Polska”. Ukazało się bowiem kilka tekstów Piotra Nisztora na temat Bońka, m.in. o człowieku z którym Boniek współpracuje, a który był oficerem SB i inwigilował papieża Jana Pawła II. Chodzi o Andrzeja Placzyńskiego.

Sam Boniek najwidoczniej dołączył do grona celebrytów, których zdanie ma się liczyć, bo są celebrytami. Bez względu na to, czy się na czymś znają czy nie. Ot tak.

Jak twierdzi sam Boniek, ktoś dał na niego zlecenie, żeby o nim źle pisać i on musi walczyć o swoje prawa. No tak, to wszystko prawda, ale cenzura prewencyjna jest sprzeczna z polską Konstytucją, to po pierwsze, a po drugie sam Zbigniew Boniek jest obywatelem Włoch i tam płaci podatki. To jakie ma on w takim razie moralne prawo sądzić się w Polsce? Bo jest prezesem PZPN i celebrytą? Dla mnie to bardzo wątpliwe argumenty.

Co do samego tłumaczenia się prezesa PZPN, to odnoszę takie wrażenie, że jednak nadal ma on wielu Polaków nie tylko za typowych nieuków, ale wręcz za bezmyślnych głąbów.

Dlaczego? Otóż najpierw twierdził, że nikogo nie obraził, ponieważ podał fakty. Teraz z kolei twierdzi, że nikogo nie obrażał, a w ogóle to nie jest jego zdanie, bo on je tylko przepisał z gazety.

Innymi słowy, było kiedyś głośno o takim szkoleniu, w którym oficer prowadzący mówił do szkolonego SB-eka:

  • Nigdy do niczego się nie przyznawaj, złapią cię pijanego w samochodzie, to mów, że nie piłeś, znajdą ci dolary w kieszeni, to mów, że to pożyczone spodnie, a jak cię złapią na kradzieży za rękę, to mów, że to nie twoja ręka. Nigdy się nie przyznawaj.

Cytat u nas stał się popularny dzięki filmowi „Młode Wilki”.

Bardzo podobny sposób rozumowania, prawda? Nie twierdzę, że Zbigniew Boniek współpracował lub był szkolony przez SB, bo takimi sprawami zajmują się IPN, odpowiednie służby i sądy, ale nie wygląda to dobrze na korzyść mówiącego. Może też być tak, że za dużo czasu spędzał w towarzystwie takich osób. To raczej chyba też nie dobrze. A może taki po prostu jest. Też nie najlepiej.

Ktoś mi podpowiedział taki nieco szelmowski pomysł. Czy jeśli wydawca „Gazety Polskiej Codziennie” i tygodnika „Gazeta Polska” udzieliłby bezpłatnej licencji na teksty Piotra Nisztora o Bońku i każdy chętny mógłby je umieścić w sieci jako swoje własne, to czy wtedy Zbigniew Boniek wytoczyłby pozwy np. milionowi Polaków i sąd zakazałby im pisania o Bońku? Ciekawe, prawda?

Tak już podsumowując na poważnie, to czasem lepiej się nie odzywać i nie ruszać zepsutego jaja, bo … później już tylko śmierdzi …

A do polityki, to lepiej się nie mieszać, jak się do tego głowy nie ma …

Chyba warto posłuchać całego wywiadu i wyrobić sobie w pełni samodzielne zdanie na ten temat.

jp/swp
zdjęcie: yt/rmf fm

Jan Ptasznik
Dziennikarz, publicysta - polityka, gospodarka, filozofia, socjologia
http://strefawolnejprasy.pl/

Podobne

W górę