Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Aborcja > Lekarze w Warszawie z zimną krwią zabili zdrowego noworodka. Czy chroni ich przesłanka eugeniczna?

Lekarze w Warszawie z zimną krwią zabili zdrowego noworodka. Czy chroni ich przesłanka eugeniczna?

Przesłanka eugeniczna umożliwia zamordowanie dziecka w łonie matki już za samo podejrzenie choroby. Niestety jest to również furtka prawna do mordowania zarówno zdrowych dzieci, jak i dzieci już urodzonych!

Świadczy o tym tragedia noworodka, który przeżył aborcję i przez godzinę daremnie krzyczał i płakał próbując walczyć o życie. Głośny płacz noworodka nie wzruszył ani matki, ani lekarzy, którzy wyrzucili go jak śmiecia skazując na powolną śmierć w męczarniach.

Choć po nieudanej aborcji lekarze mieli prawny obowiązek udzielenia pomocy noworodkowi, skazali dziecko na powolną śmierć w bólach i męce. Prokuratura jednak umorzyła sprawę morderstwa i nielegalnej aborcji, a rzeźnicy w lekarskich kitlach pozostają nadal na wolności nie tracąc nawet prawa do wykonywania zawodu.

W wyniku nieudanych aborcji rodzi się i przeżywa bardzo wiele dzieci, a lekarze po nieudanej aborcji są zobowiązani ratować urodzone już dziecko. W takich przypadkach lekarze mają prawny obowiązek wypisać akt urodzenia z adnotacją „poród w wyniku aborcji”. Niestety w tym przypadku niemowlę zostało skazane na powolną śmierć. Czy jest to wynik zniesienia przysięgi Hipokratesa? Dlaczego lekarze zamiast ratować ludzkie życie dokonali tak okrutnej zbrodni?

Maluszek przyszedł na świat w 24 tygodniu ciąży w wyniku nieudanej aborcji wykonanej metodą mechanicznego usunięcia z łona matki. Przeżył. Ważył 700 gram. Znane są przypadki znacznie mniejszych dzieci urodzonych przedwcześnie w 24 tygodniu, które normalnie funkcjonują. Lekarze mieli więc prawny i moralny obowiązek wykonać próbę ratowania niemowlaka.

Tak się jednak nie stało. Nie udało się go zabić w łonie matki, więc zadecydowali, że umrze po urodzeniu. Niemowlę zostało skazane na śmierć. Przez godzinę od narodzenia daremnie walczyło o życie krzycząc i płacząc. Skonało w bólu i samotności wyrzucone przez medyków jak zwykły śmieć. Nikt nawet nie starał się ulżyć cierpieniom umierającego noworodka.

Mimo, że tragedia wydarzyła się cztery lata temu, lekarze nadal nie ponieśli konsekwencji. Gdyby nie pozostawienie na śmierć noworodka urodzonego w wyniku nieudanej aborcji, dziecko mogłoby teraz żyć. Znane są przypadki, gdzie wcześniaki przychodziły na świat znacznie mniejsze. Rekordzista ważył 268 gram, czyli mniej niż kostka masła i był tak malutki, że mieścił się na dłoni lekarza.

Nawet na łamach Gazety Wyborczej, która dziś zachęca do wsparcia strajku kobiet promującego legalną aborcję i wspomaga go finansowo, jeszcze rok temu można było przeczytać, że w Polsce rodzi się około 25 tysięcy dzieci przedwcześnie i do takiej grupy zalicza się dzieci urodzone w 24 tygodniu życia i ważące 600 gramów. Dziecko skazane na śmierć przez lekarzy zaliczało się do tej grupy! Nawet nie było chore. A jednak zostało zamordowane.

Lekarze do dziś zasłaniają się przesłanką eugeniczną, na podstawie której podjęli decyzję o przeprowadzeniu aborcji. Tylko, że dziecko przeżyło aborcję. Na domiar tego niemowlę, jak wynika z zeznań świadków, urodziło się zdrowe! Lekarze skorzystali z przesłanki eugenicznej planując mord na zdrowym dziecku tylko dlatego bo matka prosiła o aborcję, która w Polsce nie jest legalna. Kolejne przestępstwo to brak udzielenia pomocy.

Do bezlitosnego mordu doszło w Szpitalu Świętej Rodziny w Warszawie. Jest to ten sam szpital, z którego w 2014 roku zwolniony został profesor Bogdan Chazan za odmowę wykonania aborcji. Z relacji pracowników szpitala, którzy anonimowo zgłosili sprawę, wynika że dziecko płakało i krzyczało przez godzinę. Mówili, że tego krzyku nie zapomną do końca życia. Nikt jednak nie pomógł konającemu noworodkowi. Lekarze ani go nie ratowali ani nawet nie próbowali złagodzić agonii umierającego wcześniaka.

Sprawą bestialskiego mordu jako pierwszy zajął się ks. Ryszard Halwa z Fundacji S.O.S. Obrony Poczętego Życia. Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, jednak rzeczniczka szpitala upierała się, że do przestępstwa nie doszło, ponieważ aborcja miała się odbyć zgodnie z przesłanką o podejrzeniu zespołu Downa.

Prokuratura umorzyła sprawę morderstwa bezimiennego noworodka, którego nie chciała matka – żywe niemowlę zostało wyrzucone jak śmieć, a winnych nie ma.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła sprawę nieudanej aborcji. Jak podkreślono, „nie stwierdzono znamion czynu zabronionego”. To jednak nie koniec. Kierowane przez Liroya-Marca stowarzyszenie Skuteczni zapowiedziało, że tak tego nie zostawi. Wiceprezes stowarzyszenia Maciej Maciejowski zapowiedział, że wspólnie z Instytutem Ordo Iuris, i Kają Godek zastanowią się nad dalszymi krokami prawnymi.

Lekarze, którzy dokonali tak drastycznej zbrodni nadal są na wolności i nadal mogą wykonywać swój zawód. Czują się bezkarni. Policja, prokuratura i sądy umywają ręce. Nikogo nie obchodzi morderstwo dokonane na bezimiennym noworodku, którego wyparła się matka.

Obecne strajki wulgarnych aborcjonistów jedynie umacniają takich ludzi w przekonaniu, że można bezkarnie mordować i łamać prawo. Dodatkowo nowe przepisy wprowadzone w związku z pandemią Covid-19 znoszą z lekarzy całkowitą odpowiedzialność, co może prowadzić do jeszcze dalej idących zaniedbań, czynów poza prawem i poczucia bezkarności.

Przesłanka eugeniczna to furtka do „legalnej” aborcji – nazistowskiego wymysłu Hitlera

Już dziś, co widać na portalach społecznościowych, niektórzy lekarze zamiast leczyć i wykonywać swój zawód, zajmują się polityką i w czasie pracy robią sobie sesje zdjęciowe nawiązujące do „strajku kobiet”, który bazuje na nazistowskiej symbolice zagłady i propaguje „legalną” aborcję.

W Polsce możliwość „legalnej” aborcji wprowadził Adolf Hitler w czasie II wojny światowej, kiedy Polska była pod niemiecką okupacją. Choć tak naprawdę nie jest to zgodne z Konstytucją więc nie powinno być legalne. Również przesłanka eugeniczna przeczy Konstytucji, która zapewnia każdemu obywatelowi, bez względu na kalectwo, upośledzenia czy choroby, prawo do życia.

W wyniku tej przesłanki, jedynie na podstawie PODEJRZENIA, że dziecko może urodzić się chore, dokonuje się aborcji i zabija wiele nienarodzonych dzieci, które równie dobrze mogą urodzić się zdrowe i bardzo często rodzą się zdrowe. Chociażby przykład znanego wszystkim papieża Polaka Jana Pawła II, którego lekarze chcieli zabić w łonie matki, pokazuje, że często dochodzi do pomyłek i dzieci, które kwalifikuje się jako chore, rodzą się zdrowe.

Zwolennicy „legalnej” aborcji domagają się jednak by była ona legalna nawet w ostatnim miesiącu ciąży i nawet gdy dziecko jest zdrowe. Bardzo często osoby te znajdują się na liście płac przemysłu aborcyjnego.

Ciała zamordowanych w wyniku aborcji dzieci – te straszne rzeczy niestety dzieją się we współczesnym świecie – stosuje się do kremów, do popularnych napojów i jedzenia jako „wzmacniacze smaku” oraz do produkcji szczepionek. Od 1994 roku francuskie chłodnie wypełniane były (i nadal są!) zamordowanymi płodami dzieci zwożonymi z Europy Wschodniej, aby dostarczyć przemysłowi kosmetycznemu „najlepszy surowiec” do produkcji kosmetyków.

Wiele z obecnie stosowanych szczepionek zawiera pięć linii komórek płodowych MRC z lat 60 XX wieku. Tak zwane komórki aborcyjne to komórki, które nie mogą przejść przez proces śmierci. Przez naukowy żargon zataja się zatem fakt, że komórka, która nie ma takiej możliwości, to po prostu komórka rakowa. Takie właśnie komórki rakowe z zabijanych podczas aborcji dzieci, wprowadza się do naszych organizmów i do organizmów naszych dzieci.

Więcej na temat przemysłu aborcyjnego można przeczytać w artykule „Nasze macice – nasza sprawa” – femi-nazistki skazują społeczeństwo na raka i kanibalizm w imię legalnej aborcji”czytaj.

Strajk „kobiet” Marty Lenart. Czy to wzorowana na faszystach organizacja o nazistowskich symbolach i korzeniach?

Szacuje się, że obecnie około 100 tysięcy kobiet bierze udział w akcji Marty Lenart pod nazwą „strajk kobiet”, której celem jest obalenie rządu, Kościoła Katolickiego oraz próba wprowadzenia legalnej aborcji na zasadach Hitlera. W przeliczeniu na ilość Obywateli Polski, strajkujący stanowią dwie setne (0.02) procenta wszystkich obywateli.

Akcja wspierana jest przez „Globalny Zakon Szatana” i używa faszystowskiej symboliki jak w przypadku znaku siegrune, czyli „piorunka” odwołującego się do germańskiego mistycyzmu i nordyckiego pogańskiego okultyzmu. Symbol ten wykorzystywany był przez Hitlera do zbrodniczej organizacji Hitlerjugend utworzonej dla chłopców w wieku od 10 do 14 lat, którym wtłaczano ideologię polegającą na mordowaniu ludzi, których życie zdaniem faszystów było niewarte życia, co z kolei było wzorowane na starożytnej Sparcie, gdzie dzieci podejrzewane jako słabe lub ułomne zrzucano w urwisko i tam umierały w podobnych męczarniach, jak dziecko w warszawskim szpitalu po nieudanej aborcji.

„Piorunek” to obok swastyki jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najczęściej używanych symboli w nazistowskich Niemczech. Do akcji Marty Lenart werbowane i wyciągane na ulice są osoby niepełnoletnie, a uczestnicy inspirowani nazistowskimi symbolami i polityką, dokonują wielu aktów wandalizmu i napaści na katolików, duchownych i przypadkowych obywateli.

Kuratorium zapowiedziało już, że w stosunku do nauczycieli, którzy werbowali młodzież do strajkowania i posługiwania się symboliką nazizmu, będą wyciągnięte konsekwencje. Ujawniło się też wiele osób, które proponowały pomoc w nielegalnych aborcjach i dokonywały zbrodni na nienarodzonych dzieciach.

Wcześniaki i dzieci urodzone w wyniku nieudanych aborcji. Miały być ślepe, głuche i martwe, a żyją i mają się dobrze

Obecnie znanych jest bardzo dużo przypadków zdrowych dzieci, które urodziły się w wyniku nieudanej aborcji, bo ktoś popełnił błąd, lub w ostatniej chwili ktoś postanowił uratować takie niemowlę. Wiele z takich przypadków opisał założyciel „Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka” śp. inż. Antoni Zięba. Historie ludzi, którzy przeżyli aborcję są wstrząsające. Dzieci miały być upośledzone, chore, głuche, ślepe i niezdatne do życia, a jednak udało im się przeżyć. Dziś mają własne rodziny, normalnie żyją, funkcjonują i mają się dobrze.

Jedną z osób, które przeżyły taką aborcję jest Melissa Ohden. Dziś znana jest jako działaczka pro-life. Miała umrzeć, a tymczasem skończyła studia, urodziła dziecko, jest zdrową, atrakcyjną i szczęśliwą kobietą. Miała zostać zabita w 1977 roku przez wstrzyknięcie roztworu soli.

Ta metoda trwa dłużej w stosunku do innych metod zabijania dzieci. Roztwór jest wprowadzany do płynu owodniowego i podawane są substancje powodujące skurcze macicy. Dziecko połyka płyn owodniowy, co powoduje stopniowe wypalanie gardła, skóry i organów wewnętrznych. Agonia dziecka może trwać godzinami, zanim matka urodzi je martwe.

W przypadku Melissy Ohden aborcja okazała się nieudana. Płaczącą, żywą dziewczynkę znalazła w pojemniku na śmieci pielęgniarka. Melissa została jednak uratowana i znalazła rodziców adopcyjnych, którzy się nią zajęli.

Podobnie było z Ginną Jessen. Osiemnaście godzin połykała roztwór soli zanim został wymuszony poród. Dziewczynka urodziła się żywa w 1977 roku. Uratowała ją pielęgniarka. Nieudana aborcja spowodowała dziecięce porażenie mózgowe.

Lekarze mówili, że dziewczynka będzie miała problem z chodzeniem i mówieniem, jednak dzięki opiece rodziców zastępczych i rehabilitacjom wyrosła na w pełni sprawną kobietę, która śpiewa, pisze, przemawia i jest czynną działaczką pro-life.

Giana zwykła sama o sobie mówić:

  • Powinnam być ślepa. Powinnam być poparzona. Powinnam być martwa. Ale nie jestem. Wspaniałą rekompensatą jest dla mnie fakt, że mój aborter musiał podpisać mój akt urodzenia, także wiem kim on jest. Na karcie jest napisane „urodzona w trakcie aborcji z użyciem roztworu soli”.

Nie każde dziecko, które urodzi się w wyniku nieudanej aborcji ma jednak tyle szczęścia. Śp. inż. Antoni Zięba opisał też sytuację Sary Elizabeth Brown, którą próbowano zabić przez wstrzykniecie chlorku potasu w serce. Zastrzyk przez pomyłkę został wykonany w mózg.

Dwa dni później dziewczynka urodziła się żywa. Żyła tylko 5 lat. Niestety toksyny wstrzyknięte w czasie aborcji miały skutek na to, że Sara była niewidoma i zmarła. To przez lekarzy, którzy wykonali nieudany zabieg aborcji dziewczynka chorowała i zmarła.

Pojawia się więc pytanie, czy lekarz jest kimś, kto ma ratować życie człowieka od samego początku, od chwili poczęcia? Czy też ma to być bezwzględny zabójca wykonujący swoją profesję z zimną krwią kata?

Zdjęcie: yt/dr inż. Antoni Zięba

Źródła

https://zdrowie.radiozet.pl/Ciaza-i-dziecko/Ciaza-i-porod/Wazyl-mniej-niz-kostka-masla-najmniejszy-wczesniak-wyszedl-ze-szpitala?fbclid=IwAR0dJGaoVNe0-qHWXmFvfoRyVrv0ZiFsmgRVnFLrbKGXjt3mZx_SaQkYaM8
https://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,25530146,wczesniaki-przez-40-dni-nie-widzielismy-jego-calej-twarzy.html?fbclid=IwAR0QOFczlRAMmRB3jZnAcI242Wl4OPZ4RrJf7UDg8F67VKOU9EiYY6pGr-o
https://www.tysol.pl/a55884-Jestem-corka-ofiary-gwaltu-i-usilowania-morderstwa-Osobiste-wyznanie-celebrytki?fbclid=IwAR0hInwXKT4v5zYLum2eRlAg0bgXontdpPUh7_KecL4iU5ynofbi75zvcSs
https://polskatimes.pl/warszawa-nieudana-aborcja-w-szpitalu-im-swietej-rodziny-wszczeto-dochodzenie/ar/9721340
https://dorzeczy.pl/kraj/96161/dziecko-przezylo-aborcje-i-nie-udzielono-mu-pomocy-szokujaca-decyzja-prokuratury.html
Paulina Matysiak
Redaktor - wywiady, kultura, pisarka, felietonistka
http://www.strefawolnejprasy.pl

Podobne

W górę