Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Polityka > Moje rozliczenia z Konfederacją – cz. I Braun

Moje rozliczenia z Konfederacją – cz. I Braun

Konfederacja od jakiegoś czasu reklamuje się jako partia propolska, pronarodowa i katolicka. Czy tak jednak jest? Gdzie tak jest, a gdzie nie? No i kto w Konfederacji może zasługiwać na zaufanie Polaków, narodowców i katolików.

Do podjęcia tematu zastymulował mnie program, który ostatnio obejrzałem. Piotr Lisiewicz z Radia Poznań gościł Antoniego Macierewicza, który o Grzegorzu Braunie powiedział: >>„Szczęść Boże” Brauna jest jak Matka Boska w klapie Wałęsy<<.

I gdybym był jakieś 20 może 30 lat młodszy i był jeszcze, tak jak byłem, bardzo zbuntowanym młodzieńcem, to pewnie oburzyłbym się na dobre na te słowa Antoniego Macierewicza i zapytał, co ten właśnie Macierewicz plecie. Ale… no właśnie. Nie jestem już nastolatkiem, a na takie chwyty, jak „Szczęść Boże”, Matka Boska klapie i inne tego tyu zabiegi socjotechniczne najczęściej nabierają się ludzie młodzi i ideowi, często patrioci.

Jakiś czas temu w środowiskach prawdziwie prawicowych i i prawdziwie katolickich krążyła taka historyjka o pewnym innym polskim polityku, nadal obecnym na scenie politycznej, że był on wydelegowany przez SB i NKWD do tego, żeby zbierać gorliwych polskich patriotów i neutralizować ich. Zasady i plan działania były bardzo proste. Najpierw trzeba było stworzyć ideę o pięknej Polsce (na przykład o powrocie do monarchii), wlać w nich wiarę, a później przegrać wybory. I tak jeden raz i drugi raz i… trzeci raz i tak dalej, żeby tym młodym Polakom wprowadzać do umysłu przekonanie, że nie da się wygrać, że Rosja zawsze będzie górą, że w sumie walka się nie opłaca. Podobnie jak na filmie „Piłsudski” młody przedsiębiorca handlujący drewnem przekonuje Piłsudskiego, że on ma Kościuszkę na ścianie, ale za caratu wszystko, w tym jego biznes mają się tak dobrze jak nigdy wcześniej. Jaki to polityk? Jak sądzę, część z Państwa już się tego z pewnością domyśliła.

Ale przejdźmy do Grzegorza Brauna. Ja w zasadzie skupię się na moich trzech zastrzeżeniach co do jego osoby i tez, które głosi. Głosi na przykład tę samą bezsilność wobec Rosji, co wspomniany już inny polityk i ów przedsiębiorca. Według Brauna Jednostki Obrony Terytorialnej to jakieś trzeciorzędne mięso armatnie, że nie ma sensu ta formacja, bo i tak nic nie zrobi ona Rosji. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Bo w 1920 roku też nie było sensu przeciwstawiać się tej bolszewickiej Rosji, którą ponoć tak neguje Braun w swojej ostatniej książce. Przykład Szwajcarii aż nadto wyraźnie pokazuje, że Braun się myli, co do obrony przez zwykłych obywateli. Poza tym, to właśnie wojska obrony terytorialnej odbudowują w społeczeństwie etos polskości, etos obrony wartości narodowych, etos polskiego żołnierza.

Drugi argument świadczący przeciwko Grzegorzowi Braunowi dotyczy podejścia do postaci i poglądów Romana Dmowskiego. Dmowski Rosją gardził i wykorzystywał Rosję do celów odzyskania przez Polskę niepodległości. A Braun twierdzi, że jest monarchistą i dlatego nie lubi Dmowskiego, a Putin to taki zły komunista. Bo Rosja carska, to było coś.

Z tym wiąże kolejna kwestia – trzecia. Mianowicie chodzi mi o samo podejście do demokracji i do monarchii, no i do rewolucji bolszewickiej. Otóż bolszewicy obalili cara, zadomowili się na miejscach władzy. Mieli początkowo oddać władzę w ręce ludu, ale jak już posmakowali jej przywilejów i okazało się, że na tych stołkach na górze jest całkiem fajnie, to po co to wszystko oddawać w ręce ciemnego motłochu? Władzy raz zdobytej nie oddaje się przecież nigdy. Więc lepiej z tego bolszewizmu byłoby znowu zrobić monarchię, bo po co się cofać i broń Boże oddać możliwość sprawowania rządów wspomnianemu motłochowi. Proste, prawda? Bo ile pałaców ma Putin, ile samolotów i zer na kontach? A jego już nowy dwór ma się niezgorzej także, jak na przykład chemiczny magnat organizujący w Izraelu obchody wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Auschwitz. No i gdyby taki wspomniany już Putin został już monarchą, to Grzegorzowi Braunowi pewnie mogłoby się to spodobać, a on sam z ogromną przyjemnością piastowałby jakąś tam funkcję na jego nowym monarszo-bolszewickim dworze.

Hipokryzja? Szczyty hipokryzji? Czy może coś jeszcze?

No cóż? Jak zawsze czas pokaże, a Państwo swoje rozumy macie.

Zdjęcie: Youtube/Telewizja Republika

Mariusz Paszko
Redaktor Naczelny - wywiady, historia, gospodarka, wiedza, technologie.

Podobne

W górę