Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Edukacja > SKUTECZNE ZARZĄDZANIE INFORMACJĄ, CZYLI RÓWNOWAGA POMIĘDZY LOGIKĄ A WYOBRAŹNIĄ – MÓZG – CZ. II

SKUTECZNE ZARZĄDZANIE INFORMACJĄ, CZYLI RÓWNOWAGA POMIĘDZY LOGIKĄ A WYOBRAŹNIĄ – MÓZG – CZ. II

Jak żelazo w bezczynności rdzewieje,
A woda gnije lub marznie od zimna,
Tak umysł psuje się bez ćwiczenia. 

Leonardo da Vinci

3% to za mało

Tymczasem niezależnie od postępu społecznego, posiadanego wykształcenia i doświadczenia wciąż wykorzystujemy przeciętnie jedynie ok. 3% naszego potencjału intelektualnego. Wydaje się to aż niemożliwe. Czyżby naukowcy mylili się w swoich doniesieniach na temat faktycznej, choć jeszcze nie do końca ujawnionej, potęgi ludzkiego umysłu? Żeby zacząć im bardziej wierzyć, wystarczy zadać sobie kilka podstawowych pytań. Jak dużo miejsca w ramach długiego procesu edukacji poświęca się na doskonalenie technik selekcjonowania i porządkowania informacji?

Ilu uczniów zdaje sobie sprawę, że znajomość zasad funkcjonowania mózgu, pomaga w zapamiętywaniu, analizowaniu, wnioskowaniu? Co potrafimy powiedzieć o zachowaniu się naszego oka w trakcie czytania? Jaka jest nasza wiedza na temat uzyskiwania wysokiego stopnia koncentracji, skutecznego robienia notatek lub wykorzystywania w nauce skojarzeń i wyobraźni? Niestety, w przeważającej większości wypadków raczej znikoma. Mózg jest natomiast jak skomplikowany program komputerowy. Nie mając do niego odpowiedniej „instrukcji obsługi”, korzystamy tylko z jego podstawowych funkcji, nie znając ogromu ukrytych w nim możliwości.

„Dwa mózgi”

Układ zwojów nerwowych mózgu jest prawie tak indywidualny jak wzór tworzony przez linie papilarne. Mimo to u każdego człowieka, występują jego pewne, niezmienne elementy budowy. Należy do nich przede wszystkim wyraźny podział na dwie półkule, połączone ze sobą w tylko jednym miejscu, przez wąskie pasmo istoty białej, zwanej ciałem modzelowatym. Każda z półkul składa się dodatkowo z czterech płatów: czołowego, skroniowego, ciemieniowego i potylicznego. Granice między nimi w jednych miejscach są wyraźne w innych raczej umowne. Z dużą dokładnością można jednak określić funkcje, za które odpowiadają. Płat czołowy, najbardziej zaawansowana, choć ewolucyjnie najmłodsza część mózgu odpowiada za podejmowanie decyzji, planowanie, hamowanie impulsów, wyciąganie wniosków, poruszanie się i mowę. Płaty skroniowe są szczególnie ważne dla słuchu i rozumienia komunikatów werbalnych. Od przedniej części płatów ciemieniowych zależy czucie ciała (np. dotyk, ciepło), od tylnej i dolnej prawidłowe kojarzenie. Płaty potyliczne są natomiast zaangażowane we wszelkie procesy związane ze wzrokiem.

Nie chodzi jednak o przyśpieszony kurs anatomii, lecz o wskazanie, jak podstawowa wiedza na temat budowy i funkcjonowania mózgu, może pomóc nam w osiągnięciu większej efektywności podejmowanych działań. Jednym z kluczowych w tym względzie elementów okazuje się wspominany podział mózgu na dwie półkule. Naukowcy: Roger W. Sperry, Joseph E. Bogen, Michael S. Gazzaniga i P.J. Vogel obserwowali przez długi czas zachowanie trzech pacjentów, którym podczas operacyjnego leczenia padaczki uszkodzono ciało modzelowate, czyli „superautostradę” dla neuronów łączących obie półkule mózgu. Poddali ich serii eksperymentów mających na celu sprawdzenie, co się dzieje, gdy lewa i prawa półkula nie mogą się ze sobą sprawnie komunikować. Przeprowadzone badania dostarczyły niezbitych argumentów potwierdzających tezę o wyraźnej specjalizacji obu półkul.

Oglądając obraz w prawym polu widzenia, pacjenci potrafili dokładnie opisać widziany obiekt. Gdy pokazywano go im w lewym polu widzenia, niczego zaś nie rysowali – twierdząc, że nic nie widzą. Poproszeni w tej sytuacji o wskazanie podmiotu podobnego, do tego który był im pokazywany, robili to jednak bez żadnych trudności. Dlaczego? Prawa część mózgu „widziała” obraz i mogła uruchomić odpowiedź niewerbalną. Nie umiała tylko o tym „opowiedzieć”. Analogiczną zależność potwierdzono analizując zachowania związane ze zmysłami: dotyku, powonienia i słuchu. Uogólniając więc, prawa półkula przetwarza informacje z lewego pola wzrokowego, podczas gdy do lewej docierają dane z prawego. Podobnie ma się rzecz w przypadku ruchów palców – prawa półkula steruje dłonią i palcami lewej ręki, lewa zaś – prawej. Obie jednakże kierują ruchami ramion.

Spryt lewej półkuli

Każda z półkul odpowiedzialna jest nie tylko za różne przejawy fizycznego zachowania, ale też za odmienne aspekty myślenia i odczuwania emocji. Prawa celuje w zadaniach wzrokowo-ruchowych. Lewa dominuje natomiast w dziedzinie języka i mowy, odpowiada za czynności poznawcze, specjalizuje się w rozwiązywaniu problemów. Przez fachowców żartobliwie nazywana jest więc „sprytną”. Ciekawy test – potwierdzający ów, jak się okazuje czasami utrudniający życie, spryt – przeprowadził m.in. Dartmouth College. Badane przez niego osoby miały proste zadanie – odgadnięcie, w którym miejscu pojawi się sygnał świetlny: na górze czy na dole ekranu komputerowego. Ekspentator manipulował bodźcem tak, by w 80% przypadkach rozświetlał on górny obszar ekranu. Gdy stawało się jasne, że zjawisko to występuje częściej, wszyscy uczestnicy doświadczenia starali się przewidzieć całą sekwencję testową, wierząc przy tym głęboko, iż uda im się to zrobić. Stosując obrane przez siebie strategie, zgadywali poprawnie jedynie w 68%. Jeśli natomiast zawsze naciskaliby górny przycisk, udałoby im się to w 80%. Szczury i inne zwierzęta częściej uczyły się maksymalizować wynik i naciskać tylko górny przycisk. Łatwo to wyjaśnić. W większym stopniu korzystają one z prawej półkuli, niepróbującej interpretować zjawisk i odnajdywać głębszego sensu, „żyjącej chwilą obecną”, działającej raczej odruchowo i intuicyjnie, podczas gdy lewa „poproszona” o wyjaśnienie, zawsze „wymyśla jakieś teorie” (nieważne jak bardzo dziwaczne). 

Na bazie wspomnianych powyżej odkryć dowiedziono następnie, iż zachęcając ludzi do rozwijania się w tych dziedzinach, które do tej pory uważali za swoje słabe strony, obserwuje się u nich lepsze wskaźniki wszystkich przejawów funkcjonowania umysłu. Doskonalenie nowych umiejętności nie tylko nie ograniczało wcześniejszych, lecz pozytywnie wpływało na zakres ich wykorzystywania. Idąc tym tropem, stwierdzono, że stymulując do pracy obie półkule zwiększamy zakres i intensywność naszych możliwości intelektualnych. Człowiekiem, który stanowił doskonały przykład tego, co może osiągnąć istota ludzka, u której obie formy aktywności mózgu rozwijają się równolegle, był Leonardo da Vinci. W swoich czasach nie miał sobie równych w malarstwie, rzeźbie, fizjologii, matematyce, architekturze, mechanice, anatomii, fizyce, meteorologii, geologii, wynalazczości, inżynierii i awiacji. Mało tego, potrafił na poczekaniu komponować i śpiewać ballady, a także przygrywać sobie na każdym ze znanych wówczas na europejskich dworach instrumencie strunowym. Zamiast oddzielać od siebie tak różne dziedziny, posiadał tajemną zdolność do ich łączenia. Notatki naukowe Leonarda pełne były trójwymiarowych obrazów, a ostateczne szkice jego malarskich arcydzieł często przypominały plany architektoniczne: linie proste, kąty, krzywizny i liczby. Wydaje się, że ideał człowieka renesansu, kojarzący się z osobą wszechstronnie wykształconą, biegłą w naukach ścisłych, a jednocześnie wrażliwą na sztukę i literaturę już dawno przestał być aktualny i osiągalny. Jak bowiem w epoce daleko posuniętej specjalizacji, zdobyć równie wysokie kwalifikacje w kilku lub kilkunastu dyscyplinach. Wbrew pozorom, współczesny człowiek także jednak często zmuszony jest myśleć i działać jak Leonardo da Vinci, nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy. Wystarczy prosty przykład. Specjalista ds. marketingu, chcąc dobrze wykonywać swoje obowiązki, powinien na bieżąco śledzić wydarzenia na rynku medialnym, łączyć wysoką kreatywność ze zdolnościami analitycznymi, a nawet znajomością podstawowych zagadnień finansowych, koniecznych do stworzenia kampanii reklamowej nie tylko interesującej, ale też przekładającej się na faktyczny zysk dla firmy.

Zdjęcie: pxhere.com

Mariusz Paszko
Redaktor Naczelny - wywiady, historia, gospodarka, wiedza, technologie.

Podobne

W górę