Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Polityka > Polityka błaznów – wyczerpane autorytety

Polityka błaznów – wyczerpane autorytety

Jest takie łacińskie powiedzenie: „Kto umie pracować – pracuje, kto nie umie pracować – uczy, kto nie umie uczyć – rządzi”. Czasem jeszcze niektórzy dodają, że jak się nie umie rządzić, to się zostaje ekspertem albo konsultantem. Wrócę do tego w konkluzji.

Chciałoby się napisać o czymś poważnym, a tu temat za tematem jak z kabaretu. I nie dotyczy to tylko wpadek Ryszarda Petru, które chyba wszyscy znamy. Odszedł Petru z Nowoczesnej, to pojawili się następcy i w Nowoczesnej i „na rynku”. Może już tak jest jak mówi stare powiedzenie, że w przyrodzie musi być równowaga, Jak w tej słynnej teorii „głasków”, przedstawionej między innymi w książce Erica Berne „W co grają ludzie. Psychologia stosunków międzyludzkich”.

Kiedy patrzę na polską scenę polityczną, to odnoszę wrażenie, że ktoś nam tu próbuje nieustannie robić kabaret. Bo jak można wytłumaczyć zataczanie się Ewy Kopacz na dywanie w Niemczech, wchodzenie Bronisława Komorowskiego na krzesło w parlamencie japońskim, a ostatnio „rewię mody” Lecha Wałęsy, paradującego na pogrzebie Busha w koszulce z napisem „konstytucja”, na której spod marynarki widać tylko litery „OTUA”. Podobno w jakimś indiańskim narzeczu znaczy to „tak”. Ale co tak? Albo, co nie tak? Nawet nie chce mi się tego komentować, bo to jest najzwyczajniej żenujące, a w USA nikt tego nie rozumie i na pogrzebach polityki się nie uprawia, a na pewno nie w taki sposób.

Ale pójdźmy dalej. Jak można w katolickim kraju z tradycjami traktować deklaracje Biedronia, że zrobi wszystko, żeby zostać premierem? Jakiego kraju można zapytać? Był już projekt „Anna Grodzka”, gdzie kierownikiem projektu był niejaki Palikot. Pojawia się pytanie, kto ten projekt sponsorował? Projekt spełzł na panewce, bo jak mówią ci, którzy są zapoznani z tematem, trzeciorzędowe cechy płciowe pozostały, albo inaczej, pani Anna to nadal pan Krzysztof. Został już po tym wszystkim nic nikomu nie dający performance.

Właśnie dobiega końca kolejny projekt: Katarzyna Lubnauer. I jak się okazuje, doktorat z nauk matematycznych, nie gwarantuje logicznego myślenia, zdolności rzetelnego liczenia poparcia politycznego, a co dopiero mówić o umiejętności liczenia na samego siebie – zgodnie ze starą „zasadą matematyczną”.

Czasem mam wrażenie, że to wszystko przez przerośnięte parcie na szkło, szukanie poklasku. Żeby za wszelką cenę być sławnym. Po jakimś czasie ten głód sławy staje się narkotyk, który uzależnia tak bardzo, że dla samego pozostania w światłach reflektorów, mogą zrobić wszystko, mogą nawet zostać błaznami. Bo co robić, kiedy już się normalnie pracować nie umie?

Nie będę wchodził głębiej w wartości, jakie wynosimy z domu, może braku odpowiedniej dawki miłości i uznania w wieku, kiedy jesteśmy dziećmi, zgodnie z teorią potrzeb Maslowa .Czasem lenistwo rodziców, którzy pozwalają dzieciom tworzyć ich swoje własne systemy wartości bez przekazywania tradycji. Takie dzieci po jakimś czasie nabierają pewności, że są nieomylne, nie umieją poddać się krytyce innych i nie mają właściwie rozbudowanej autorefleksji. Do tego jeszcze można wspomnieć o modelu społecznym, o trendach i potrzebach, o prestiżu społecznym i jakie zawody go zapewniają. Praca fizyczna lub nawet tradycyjna praca w biurze są traktowane jako spadek w strukturze społecznej.

Podsumowując, może po prostu po wejściu do polityki i zasmakowaniu adrenaliny, jaką są sława i bycie na świeczniku, tacy ludzie nie umieją już nic innego robić. Powrót do bycia poza sceną traktowany jest jako degradacja społeczna, spadek w ogniwach łańcucha pokarmowego w hierarchii społecznej. Co więc mogli by robić dalej tacy już nie politycy, kiedy nie umieją już pracować ani uczyć? A kiedy o byciu ekspertem też nie może być mowy? U nas w Polsce, została dla nich nowa rola – rola błazna. Na chleb taki czy inny przecież wystarczy.

Jak zawsze, miłego dnia Państwu życzę!

Jan Ptasznik
Dziennikarz, publicysta - polityka, gospodarka, filozofia, socjologia
http://strefawolnejprasy.pl/

Podobne

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W górę