Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Polityka > Nie nasi “prorocy”, czyli komu skopać tyłki!

Nie nasi “prorocy”, czyli komu skopać tyłki!

Podstawowym błędem w myśleniu historycznym, jak też w planowaniu własnego życia, jest postrzeganie świata jedynie przez pryzmat najbliższych wydarzeń. I tak my zostaliśmy nauczeni myśleć w kategoriach pensji miesięcznych. Kultura anglosaska myśli w kategoriach pensji rocznych. Czy na tym koniec? W kategoriach dłuższych okresów czasu zanika myślenie w kategoriach pensji i pojawia się myślenie w kategoriach narodu, wiary, wspólnoty i przetrwania, a więc życia. Dalej dochodzimy do pojęcia władzy oraz osób wybranych i narodu wybranego.

I tu się zaczynają schody!

Jak już pisałem w jednym z moich poprzednich artykułów, przedstawiciele jednego z odłamów żydowskich, Aszkenazyjczycy (nie do końca wiadomo, czy na pewno Żydzi), za namową arystokratów i urzędników niemieckich i Hitlera, doszli do wniosku, że to oni są tym jedynym narodem wybranym. W czym tkwił i nadal tkwi problem tej grupy? Oczywiście oni nie są jedyni. Są też inni pretendenci do miana narodu wybranego. Jak zwykle w takich sytuacjach, problem tkwi w tłumaczeniach Biblii. Nie chodzi bowiem o “naród”, ale o “gatunek”. Konkretnie o człowieka na tle wszystkich innych gatunków na ziemi. Człowiek został stworzony i przeznaczony do tego, żeby zarządzać wszystkimi innymi stworzeniami na ziemi. Tak, wszyscy ludzie są sobie równi i nie ma nad-ludzi!

Skąd zatem wzięła się koncepcja “narodu wybranego”, a nie “gatunku wybranego”?

Z religijnego punktu widzenia, można powiedzieć, że wkroczył szatan. Z ludzkiego, że jakiś pacan i nieuk po prostu źle to przetłumaczył. Albo ktoś chciał nadużyć Biblii do prywatnych celów.

Bóg sprawił, że pomieszał języki, że powstała pewnego rodzaju Wieża Babel, w której nikt z nikim nie mógł się dogadać. I często nadal nie może. Jako ciekawostkę powiem Państwu, że na całym świecie istnieją tylko cztery rodzaje składni językowych. Są różne sposoby akcentowania i bezdechy. Ale jeśli się skupimy najpierw na składni językowej, to jesteśmy w stanie w miarę szybko zrozumieć w zasadzie dowolny język.

Ale wróćmy do tematu planowania, które rozkłada się na dłuższe okresy czasu, na stulecia, a nawet tysiąclecia. Otóż ludy zamieszkujące i wywodzące się z terenów Azji Mniejszej, Afryki, Azji i nie tylko, mają taki właśnie sposób myślenia. Nie myślą w kategoriach “ja” i „teraz”, ale: “naród”, “wspólnota”, “społeczność”, „przyszłość”, “władanie nad światem” itd. Takie myślenie nie może się opierać na jakichś planach krótkoterminowych. Musi zakładać pewien rodzaj wizjonerstwa, opartego na znajomości ludzkiej natury i rozwoju społeczeństw. Możemy się śmiać, bo jest to śmieszne, z pewnego imama tłumaczącego w XXI wieku, dlaczego ziemia jest płaska, albo dlaczego kobieta to „gatunek niższy od człowieka”. Rzecz w tym, że chodzi tu o pewien rodzaj programowania umysłów, aby funkcjonowały w podobny sposób i “nadawały na tych samych falach”. Wiadomo, że im prostsze umysły, tym łatwiej je programować i tym łatwiej nimi manipulować. Stąd też większość samobójców w ostatnich czasach, to, co by nie pisać, to muzułmanie i w większości islamiści. Bo im wmówiono, że przez samobójstwo osiągną raj.

Jest więc taki rodzaj, taka forma, kształtowania rzeczywistości, która polega na tym, że wymyśla się pewną wizję, jak chcielibyśmy, żeby świat funkcjonował. Oczywiście ta wizja ma służyć nam. I taką wizję mogą stworzyć tylko społeczeństwa i grupy o bardzo mocnej tożsamości wspólnoty, które istnieją od wieków. W tym przypadku mam na myśli niektóre grupy żydowskie, ale nie tylko. A więc na przykład mówi się, że będzie granica polsko-chińska i Rosja przestanie istnieć, co jest już znane od czasów Stefana Żeromskiego. Że iskra zbawienia świata wyjdzie z Polski, że Polska będzie ziemią obiecaną dla pewnej grupy, w tym przypadku Aszkenazyjczyków. I takie “prawdy” albo “półprawdy” powtarza się z pokolenia na pokolenie, aż wejdą w mentalność ludzi żyjących na danym terenie i poza nim. Aż ci ludzie w to uwierzą i przyjmą za swoje i w konsekwencji poddadzą się. I to wszystko wtedy najzwyczajniej staje się obowiązującą rzeczywistością. To jest pewna forma walki psychologiczno-mentalnej.

Jest jak zawsze tylko jeden problem. Z religijnego punktu widzenia, czy Bóg rzeczywiście tak zaplanował? Z ludzkiego – czy dany naród zamierza się poddać czemuś, co próbuje mu się wmawiać i narzucać?

Kiedy więc słyszę z ust różnych autorytetów, że Żydzi to albo tamto, że …. bla … bla … bla …, to oczywiście cieszę się, że dostrzegają problemy i przed nimi ostrzegają, ale z drugiej strony niektórzy z nich, to tzw. “autorytety”, które próbują nam stworzyć nową rzeczywistość, w której nas Polaków nie ma. Próbują nam wmówić, że mamy się poddać, że nie ma ratunku. Proponuję, żebyśmy tym wszystkim “autorytetom” wspólnie skopali tyłki. Ja nie zamierzam pozwolić na to, żeby mi ktoś stwarzał moją rzeczywistość. Sam ją sobie stwarzam taką, jaką sobie wymarzyłem i jaką chcę.

To my Polacy stwarzamy naszą polską rzeczywistość!

W tym prawie bojowym nastroju, życzę Państwu miłego dnia.

Portal Ludzi Sztuki
Jan Ptasznik
Dziennikarz, publicysta - polityka, gospodarka, filozofia, socjologia
http://strefawolnejprasy.pl/

Podobne

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W górę