Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Polityka > Leming i po szkodzie głupi … czyli kalkulator wyborczy

Leming i po szkodzie głupi … czyli kalkulator wyborczy

Przed II wojną światową to były czasy i w piosence śpiewano „nie masz cwaniaka nad Warszawiaka”. No tak, ale to było przed wojną. Teraz mamy do czynienia z wypranymi mózgami lemingów warszawskich, łódzkich, gdańskich i nie tylko. Bo przecież trzeba im było dołączyć do „wykształconej elity”. No bo kto rozdawał stanowiska, dawał pracę i wprowadzał na salony? Takie chorągiewki. Coś się porobiło niedobrego w wielu rodzinach w Polsce. Oczywiście mój pełny szacunek dla tych młodych ludzi, którzy pracując w korporacjach i innych zawodach na przykład w Warszawie, nie zatracili poczucia tożsamości lokalnej oraz szacunku do własnych rodzin i tradycji. W największych aglomeracjach miejskich mamy jednak niestety do czynienia z sytuacją, którą dobrze przedstawił w jednym ze skeczów, Kabaret Moralnego Niepokoju, w którym ludzie z prowincji po przyjeździe do miasta stali się jeszcze większymi wieśniakami niż byli.

Słyszałem taką historię o matce, która była dumna ze swojego syna robiącego karierę w Anglii jako dziennikarz stażysta. Żeby się wybić i zabłysnąć poniża i oczernia Polskę, pluje na polski Kościół. Oczywiście oboje, i matka i syn, podają się za katolików. To jest przykład współczesny rzecz jasna.

Nie milkną echa uchwały Rady m.st. Warszawy z czwartku 13 grudnia tego roku o obniżeniu ulg przy przekształceniu prawa użytkowania wieczystego na prawo własności nieruchomości. Innymi słowy Warszawiacy zostali nabici w butelkę wyborczymi obietnicami Platformy Obywatelskiej i samego Rafała Trzaskowskiego. Oczywiście Warszawiacy nie są w tym osamotnieniu, ponieważ Łodzian również zrobiono na szaro. Tam z kolei na dobry początek kolejnej kadencji, pani prezydent podniosła opłaty za wywóz śmieci prawie o 100%. Tacy to gospodarze trafiają się w dużych miastach. To tylko dwa przykłady, żeby nie zejść z tematu, do którego chcę teraz przejść.

Jest bardzo dobra książka o zagadnieniach ekonomii i jej związków z polityką i biznesem dla laików Henrego Hazlitta pt. „Ekonomia w jednej lekcji”. Jednym z poruszanych tematów są roboty drogowe, a mianowicie, że jeśli zwiększy się ilość robót drogowych w mieście, to wzrosną też podatki. Innymi słowy, nie ma nic za darmo i matematyka musi się zgadzać.

Do tego należy dodać koszty prowadzenia kampanii wyborczych w polityce. Od dawna wiadomo, że z pustego i Salomon nie naleje. Czy zatem wystarczają ogólne dotacje, jakie są przewidziane prawem? Okazuje się, że niekoniecznie. A nie ma już Amber Gold, ssania z VAT-u, elektrowni atomowej i wielu innych źródeł „darczyńców” kampanii politycznych. Skąd zatem wziąć kasę na kolejne rozgrywki polityczne, a w najbliższym czasie mamy dwie – wybory do europarlamentu oraz nasze polskie wybory parlamentarne.

Ile kosztuje kampania wyborcza? Oto jest pytanie.

No i tu jasnej odpowiedzi nie ma, ale koszty są ogromne. Prawie zawsze trzeba wziąć kredyt, który później trzeba będzie z czegoś spłacić. No właśnie z czego? Trzeba pozyskać zaufanie sponsorów, których również trzeba będzie później spłacić. I znowu to samo pytanie – z czego?

Wygląda na to, że chyba ktoś w PO się czegoś tam nie doliczył widocznie, skoro kasy zabrakło. A może banki straciły już zaufanie do tej partii i nie bardzo chcą pożyczać na kolejne kampanie? No i zaczyna się poszukiwanie innych sposobów na pozyskanie środków. A w polityce bardzo często zwykły obywatel był i jest na ostatnim miejscu. Niestety niektóre partie nie zmieniły pod tym względem podejścia. I to właśnie może wskazywać na to, że jednak pójdą na dno. Bo życie wymaga tego, żeby dostosowywać się do zmian. Trzeba albo mieć kasę albo ideologię i wizję, a najlepiej jedno i drugie. A kto będzie walczył za niemiecką ideologię bez wartości w Polsce? A może o rosyjską? No właśnie, kto?

Z tym na dzisiaj Państwa zostawiam i jak zawsze życzę miłego dnia!

Jan Ptasznik
Dziennikarz, publicysta - polityka, gospodarka, filozofia, socjologia
http://strefawolnejprasy.pl/

Podobne

Leave a Reply

Dodaj komentarz

W górę