Wiadomości będą wysyłane raz w tygodniu, na koniec tygodnia. Adresy e-mail będą wykorzystywanie jedynie do mailingów w ramach Strefy Wolnej Prasy. Nie będą przedmiotem sprzedaży innym podmiotom.

Jesteś tutaj:
Home > Historia > Gloryfikacja wojny w polskiej retoryce historycznej – Napoleon – cz. I

Gloryfikacja wojny w polskiej retoryce historycznej – Napoleon – cz. I

Bardzo dużo ludzi patrzy na politykę dość powierzchownie. Te tendencje widać też w kontekście rozważania historii. Przeważnie gloryfikuje się wodzów, a pomija się na przykład reformatorów. I jest to zjawisko raczej międzynarodowe, jednak w jednych krajach jest ono bardziej widoczne, niż w innych. Uważam, że zależy to w głównym stopniu od prowadzonej przez dane państwo polityki, od poziomu kształcenia i sytuacji ekonomicznej danego kraju.

Gdyby przeprowadzić w Polsce sondę uliczną na temat ulubionego przywódcy Polski, to zapewne większość głosów zdobyliby Jan III Sobieski oraz marszałek Piłsudski. Byli to charyzmatyczni wodzowie, którzy uczestniczyli w obronie przed wielkimi najazdami – tureckim oraz sowieckim. Nie patrzy się jednak na ich znaczenie w tamtych wojnach, lecz z góry przypisuje się im zasługi ze względu na fakt zwierzchności. I o ile bardzo często bitwy toczą się pomiędzy samymi generałami, to są i takie, gdzie główną rolę odgrywa wojsko lub mniejsi dowódcy. Niezauważanie tego jest istotnym błędem. To prawie tak, jak wsadzenie kogoś za kierownicę samochodu z autopilotem – auto dojedzie samo, a my będziemy zachwyceni tym, jak ta osoba dobrze i bezpiecznie prowadzi. Pozostawiam te kwestie do poczytania i rozważenia.

To wszystko obraca się dookoła tego, czy zauważamy genezę rzeczy i wydarzeń, bądź patrzenia na to wszystko bezpośrednio. W temacie bitew – dostrzegamy, kto wygrał i jakie były straty po obu stronach. Nie patrzymy z kolei na reformy armii parędziesiąt lat wstecz, na postępujący w tym czasie rozwój technologii oraz na sytuację geopolityczną. W jej zaś kontekście, widzimy konkretny naród, a nie siatkę sojuszy, umów handlowych czy wzajemnych perspektyw. Czasami też oczekujemy, żeby świat kręcił się wokół nas. Tak było z Napoleonem. Naiwni widzieli w nim zbawcę i odkupiciela Polski, zapominając o tym, że był Francuzem oraz działał tylko i wyłącznie w interesie Francji, a nie Polski. Kim byliśmy dla niego? Tarczą na wypadek odsieczy rosyjskiej. Przedłużeniem strefy wpływów na wschodnią Europę. Źródłem zaopatrzenia żywności i żołnierzy poborowych. W skrócie – wasalem. Jako wasal przeszliśmy więc pod Rosję, po upadku jego kampanii.

Jako naród – w moim przekonaniu – za bardzo rwiemy się w ogień. Jesteśmy pierwsi do działań mogących skończyć się ruiną, a ostatni do budowania. I pewnie dlatego zawsze do tej pory kończyliśmy na rumowisku historii. Gloryfikujemy chwalebną śmierć, a zapominamy o istocie życia. I nie mówię tu o tym, by bać się podjąć działanie, ale by zważyć czy jest ono przemyślane i słuszne. To prawda, Ikar jest postacią romantyczną, ale czy nie lepiej byłoby dolecieć z Dedalem do celu? Mamy niekorzystną skłonność do tworzenia wielkich mitów, kiedy powinniśmy je rozwiewać i szukać prawdy. W polskich szkołach czci się od dawna spartańską odwagę. Nie mówi się z kolei i mało kto o tym wie, że tej samej bohaterskiej Sparcie zdarzało się sprzymierzać z Persją, gdy w grę wchodziła rywalizacja z Atenami. Ale o tym innym razem.

W tym artykule bardzo ogólnie podszedłem do tematu, którego zawiłości i nawiązania chciałbym wyjaśnić w szeregu tekstów. Jest to zbiór moich osobistych spostrzeżeń na temat błędów w analizie historii i patrzenia też na obecną politykę. Nieświadomi jej, będziemy skazani na powtarzanie błędów, które przed nami popełnili już inni nasi Rodacy.

Zdjęcie: pxhere.com

Michał Nil
Redaktor - nowoczesne technologie, gospodarka, kultura

Podobne

W górę